Od razu położyłem swoje dłonie na jego biodrach. On wyglądał tak wspaniale, tak pięknie, i był taki kochany... i jest cały tylko i wyłącznie mój, takiego nijakiego, beznadziejnego mieszańca. Tyle dobrego, że chociaż pod koniec podróży nie byłem dla niego aż takim ciężarem, bo odkryłem w sobie skrzydła, takie prawdziwe skrzydła, a nie ich chwilowe widmo. Nie wiem, jak, ale się udało. I więcej pewnie już zrobić nie potrafię, a przynajmniej nic takiego... cóż, przydatnego. Miki miał całe mnóstwo wow umiejętności. A to może cię zaraz wysuszyć, a to jest odporny na chłód, ,a to może pewnie tę wodę przywołać, a to zmienić jej stan skupienia i jakoś się obronić, i jeszcze leczyć potrafi, no przecież nie ma lepszych mocy, niż te jego. Ja chociaż... cóż, jestem nawet silny. Ale tak trochę silny, nie jakoś bardzo, no i tylko fizycznie. Czyli w sumie, to nic wyjątkowego nie było, są przecież istoty super silne, super mądre, no i super... po prostu super, jak właśnie tej mój śliczny Miki.
- Dla ciebie będę robił tyle czekolady, ile tylko będziesz chciał – powiedziałem, uśmiechając się do niego szeroko. Podobało mi się to, jak bawił się moimi włosami, chociaż zdecydowanie bardziej wolałem te jego. One są i takie dłuższe, i takie mięciutkie, i takie wow... wspaniałe. Dokładnie jak cały on.
- A mógłbyś jeszcze coś dla mnie zrobić? - poprosił, uśmiechając się do mnie.
- Dla ciebie wszystko – odwzajemniłem ten gest, wpatrując się w niego, jak w obrazek.
- Wystarczy mi, że troszkę bardziej zadbasz o swoje włosy – odpowiedział, na co zmarszczyłem brwi.
- Bardziej zadbam? Ale przecież już o nie dbam bardziej, niż kiedyś. Myję je regularnie, no i czeszę je szczotką, nie palcami – odpowiedziałem, zupełnie nie rozumiejąc, o co mu chodzi. Przecież zrobiłem to, co chciał, już znacznie wcześniej. Co jeszcze mogę dla niego zrobić w tym temacie?
- No, to już jest progres, tak, ale zawsze może być z nimi lepiej. Możesz zacząć używać odżywki, będą wtedy takie miękkie, i zaczną się ładnie układać. Możesz używać mojej. No i też suszenie też jest bardzo ważne. I układanie ich... ale może na początek zaczniemy od używania odżywki. Trzeba ci wyrobić ten nawyk... już po pierwszym razie zobaczysz różnicę – przyznał, delikatnie poprawiając moje kosmyki, które opadły na moje czoło.
- No... nie wiem, czy jest mi to tak bardzo potrzebne. Jak dla mnie już nic im nie pomoże... no ale możemy spróbować, jeśli to ma sprawić, że będziesz ze mnie bardziej zadowolony. Postaram się nie zapominać – obiecałem, uśmiechając się do niego szeroko. Jeśli to ma go uczynić szczęśliwszym, nie będę narzekać i będę dla niego to robił. Tylko żeby nie oskarżał mnie o to, że mu zaraz całą odżywkę zużyję. Bo... ile ja mam jej używać? Troszeczkę, dużo? Nie miałem pojęcia, chyba nigdy czegoś takiego nie używałem. - W ogóle... nie chcesz przypadkiem wyjść na dwór? Przecież pada. To idealna pogoda dla ciebie – zaproponowałem, nie mając nic przeciwko temu, by spędził trochę czasu z wodą. Potrzebował tego do szczęścia, i ja to rozumiałem, w przeciwieństwie do jego dziadka.
<Owieczko? C:>