Od Haru CD Daisuke

czwartek, 23 października 2025

|
 Rozbawiony nie wypowiedziałem ani słowa porywając go w swoje ramiona, niosąc do łóżka.
Delikatnie kładąc na miękkim materacu, pozbyłem się ręcznika, którym był owinięty, mogąc przyjrzeć mu się z błyskiem w oczach. Ależ on był piękny, Ależ jego ciało kusiło, zachęcając do kosztowania go kawałek po kawałku.
Ustami zacząłem pieścić jego szyję, obojczyk, ramiona, klatkę piersiową. Schodząc powoli na sutki, które lizałem i ssałem, drugą dłonią masując, aby zachęcić go do większej przyjemności.
Słyszałem jego oddech. Widziałem, jak zasłania dłońmi usta, aby nie być zbyt głośnym, dostrzegałem drżenie jego ciała, które sprawiało, że czułem większą chęć na kochanie się z nim.
Czułem, że potrzebuje mnie więcej i bardziej a ja nie miałam serca odmówić mu tej przyjemności, która również mi bardzo odpowiadała.
Mój panicz oddał mi się całkowicie, pozwalając, bym prowadził go w rytmie, który sam wyznaczałem. W jego spojrzeniu było zaufanie, jakiego nie sposób opisać słowami, ciche przyzwolenie, w którym kryła się zarówno ciekawość, jak i spokój.
Zanim pozwoliłem sobie na cokolwiek więcej, zadbałem o to, by czuł się bezpieczny i otoczony troską. Znałem już jego pragnienia, wiedziałem, co potrafiło sprawić mu radość, więc każda moja decyzja była podszyta chęcią, by zobaczyć na jego twarzy szczęście i zadowolenie, ze wspólnego zbliżenia.
Kiedy atmosfera między nami stała się gęsta od emocji, a każde dotknięcie nabrało znaczenia, zrozumiałem, że to nie tylko chwilowe zbliżenie, to coś głębszego, porozumienie dusz, które odnalazły się w sobie bez słów.
Dopiero gdy on sam był już rozgrzany i gotowy do zbliżenia, ja pozwoliłem sobie na zdjęcie spodni aby złączyć nasze ciała w jedno, chcąc aby poczuł mnie bliżej i bardziej, nie powstrzymując się przed przyjemnością.
W tej chwili chciałem tylko, abyśmy byli razem i aby nikt w tej chwili na mnie przeszkadza. 
Po naszym wspólnym przeżyciu, które niosło ze sobą tyle czułości i bliskości, przytuliłem jego delikatne ciało do siebie, składając na czole lekki, pełen spokoju pocałunek.
Czułem, że ogarnęło go zmęczenie, ten błogi stan, w którym ciało pragnie odpoczynku, a myśli unoszą się gdzieś daleko, między jawą a snem. Wiedziałem jednak, że zanim pozwoli sobie odpłynąć, zapragnie swojej codziennej rytuałowej kąpieli, bo bez niej nie potrafił zakończyć dnia. Mimo, że dziś już jedną miał..
- Przygotujesz nam kąpiel? - Zapytał cicho, z lekkim uśmiechem w głosie, zmęczony, a jednak wciąż pełen tego ciepła, które tak bardzo w nim kochałem.
- Oczywiście, dla mojego pięknego panicza zrobię wszystko - Odparłem z lekkim uśmiechem, choć w głosie pobrzmiewało znużenie. - Nawet jeśli w tej chwili najchętniej zostałbym tu z tobą. - Powoli uniosłem się z łóżka, zrzucając kołdrę na bok i przez chwilę pozwalając, by chłód wieczora dotknął moją skóre. W powietrzu unosił się jeszcze zapach bliskości i ciepła, które dzieliliśmy przed chwilą. Ruszyłem w stronę łazienki, gdzie czekało na mnie proste zadanie, przygotować kąpiel, w której mógłby odnaleźć spokój.
Przygotowałem nam wspólną, gorącą kąpiel taką, jaką lubił najbardziej. Dodałem kilka kropel olejków o delikatnym zapachu, niezbyt intensywnych dla mnie, ale wystarczająco przyjemnych, by sprawiły mu radość. Chciałem, by ta chwila była równie wyjątkowa jak to, co dzieliliśmy wcześniej, pełna spokoju, czułości i ciepła, które jeszcze unosiło się między nami.

<Paniczu? C:>

Etykiety