Od Mikleo CD Soreya

czwartek, 23 października 2025

|
Grzaniec? A czy to przypadkiem nie było wino? Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej go nie piłem i nie miałem pojęcia, jak mój organizm to zniesie. Nie byłem pewien, czy dam radę wypić choćby jeden kubeczek, czy też pokona mnie już pierwszy łyk.
- A czy to przypadkiem nie jest alkohol? - Dopytałem, bardziej dla zasady, chcąc wiedzieć, na co się właściwie piszę. Wolałem mieć pewność, że to, co myślę, naprawdę jest tym, o czym myślę.
- Tak, a co? - Odparł z rozbawieniem, chwytając moją dłoń i prowadząc mnie w stronę małego stoiska, przy którym stało kilka butelek i kubków parujących napojów. Unosił się nad nimi przyjemny, słodkawy zapach wina, przypraw i owoców.
Z całej oferty najbardziej zainteresował mnie grzaniec z czekoladą. Cała reszta, grzane wino z korzennymi przyprawami, z pomarańczą i goździkami, a nawet z miodem i wódką, zupełnie mnie nie kusiła. Grzane piwo z miodem? Ble. Grzane wino z rumem mogło smakować lepiej, ale i tak miałem wrażenie, że to nie dla mnie.
- Nie wiem, jak to się skończy - Powiedziałem cicho, pochylając się lekko w jego stronę, żeby tylko on mnie usłyszał. - Nigdy nie piłem grzanego wina. W ogóle nie piłem żadnego alkoholu. A co jeśli po nim zrobię coś głupiego?..
- Jedyne, co zrobisz, to będziesz łatwiejszy - Mruknął z uśmiechem, który natychmiast sprawił, że zrobiłem się cały czerwony. Tego mógł nie mówić. I na pewno nie tak głośno.
- Dobry wieczór, co podać? - Zapytał sprzedawca, uśmiechając się do nas łagodnie.
- Dla mojej owieczki grzaniec z czekoladą, a dla mnie grzane wino z rumem - Zamówił mój partner. Mężczyzna skinął głową i zniknął za ladą. Po chwili wrócił, niosąc dwa parujące kubki, z których unosił się aromat czekolady i przypraw.
- Smacznego - Powiedział sprzedawca, podając nam napoje.
- Spróbuj i powiedz mi, co o tym myślisz - Poprosił mój partner, podsuwając mi kubek.
Ująłem go ostrożnie i napiłem się. Ciepło wina momentalnie rozlało się po moim ciele, a aromat czekolady otulił podniebienie przyjemną słodyczą.
- To jest… naprawdę dobre - Przyznałem z zaskoczeniem. - Bardzo wyraźnie czuć czekoladę, a alkohol wcale nie jest taki zły. Choć coś czuję, że może być zdradliwy - Dodałem z lekkim uśmiechem, biorąc kolejny łyk.
- Cieszę się, że ci smakuje, owieczko. Chciałbyś spróbować mojego? - Oczywiście, że chciałem. Skoro moje okazało się tak pyszne, to tym bardziej chciałem porównać je z jego wyborem. Spróbowałem grzanego wina z rumem, ale szybko musiałem przyznać, że moje było lepsze, słodsze i delikatniejsze. On sam zresztą też to potwierdził, kiedy spróbował mojego.
Na moje nieszczęście, po jednym kubku miałem ochotę na drugi. Mój partner, choć trochę się wahał, uśmiechnął się i zamówił jeszcze jeden, twierdząc, że to już ostatni. I rzeczywiście, po drugim grzańcu w głowie zaczęło mi lekko szumieć, a nogi jakby zrobiły się trochę miękkie.
- Wszystko w porządku? - Zapytał Sorey, śmiejąc się, gdy zobaczył, jak chwiejnym krokiem idę przed siebie z wyjątkowo dobrym nastrojem.
- Oczywiście! - Odparłem, śmiejąc się cicho. - Po prostu nie zdawałem sobie sprawy, że alkohol potrafi być taki pyszny. - Zatrzymałem się na chwilę i spojrzałem na niego z błyskiem w oku.
- Wiesz co? Może wrócimy już do domu? Trochę znudziło mnie to chodzenie… a mam wrażenie, że w domu znajdzie się coś znacznie ciekawszego, na czym mógłbym się skupić - Powiedziałem odważnie, czując, jak alkohol dodaje mi pewności siebie, której na trzeźwo bym nie miał.

<Pasterzyku? C:> 

Etykiety