Od Daisuke CD Haru

czwartek, 23 października 2025

|
 Czekałem cierpliwie na znak od mojego partnera, bym mógł podejść do łazienki. A na razie... na razie leżałem sobie na łóżku, jeszcze przeżywając nasz ostatni raz. Jak on to robi, że za każdym razem jest to coś... innego. Bardziej intensywnego. Jak on to robił? Myślałem, że już trochę go znam, a jednak za każdym razem mnie zaskakiwał. Tak intensywnie, tak intymnie. Przy nim naprawdę czułem się cudownie, bezpiecznie, dobrze. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz się tak z kimś czułem. Co to sprawia, że tak mi z nim dobrze...? Coś w jego osobie? To coś w naszej relacji? Na początku sądziłem, że to, co do mnie czuje, jest jednak trochę naciągane, że to zwykłe zafascynowanie moją osobą, młodzieńcze zauroczenie, przez które większość z ludzi przechodzi w takim wieku. Chyba jednak nie kłamie, kiedy mu się wymyka to, że mnie kocha, chociaż nie przepadam za tym momentem. Czułem wtedy presję, by mu odpowiedzieć. A ja... jeszcze nie wiem. Jak już mu to powiem, chcę to powiedzieć z pewnością, nie kłamać, nie naciągać. Muszę wpierw jednak być pewien, i to nawet bardziej niż pewien, a do tego potrzeba czasu. 
- Zapraszam mojego najpiękniejszego panicza do kąpieli – usłyszałem głos mojego partnera. Trochę leniwie podniosłem się z łóżka, zarzucając na ramiona jego koszulę, żeby tak gołym tyłkiem nie świecić. Po drodze także zgarnąłem piżamę i bieliznę, by mieć co na siebie założyć. - Swoją drogą, która to twoja kąpiel dzisiaj? - spytał, pomagając mi wejść do tej cudownie ciepłej wody. 
- Nie ma to znaczenia, jeżeli pozwoli mi to poczuć się komfortowo – odpowiedziałem wymijająco czekając, aż usiądzie za mną, bym mógł oprzeć się o jego klatkę piersiową. - Zresztą, teraz kąpiel jest dla mnie wręcz wskazana – dodałem,, przyglądając się dokładnie swojemu ciału, namierzając każdą malinkę czy ślad po ugryzieniu, chociaż nie było tak źle. Znacznie gorzej się prezentowałem, kiedy Haru przechodził przez pełnię. Ale za to jak wtedy cudownie było... Oby każda pełnia nam mijała w ten sposób. 
- Ja tam nie narzekam. Dzięki temu dalej mogę na ciebie patrzeć i podziwiać – przyznał zadowolony, chwytając za gąbkę, by mnie umyć. Nie oponowałem. Nie mam w końcu na co dzień chętnego, co mnie umyje, a to jest takie przyjemne, kiedy to ktoś się tobą zajmuje. - Tak sobie ostatnio w ogóle przypomniałem... pamiętasz, jak ci mówiłem, że chcę, byś poznał moją babcię? 
- Owszem, nie wydarzyło się to w końcu jakoś bardzo dawno temu – odpowiedziałem cicho, niepewnie, bo w końcu na darmo by takiego tematu nie wyciągnął. 
- Więc wydaje mi się, że może być taka możliwość. Za dwa tygodnie mamy trochę dłuższy weekend... więc może byś wpadł na ten czas do mnie? - zaproponował. Wiedziałem, o którym weekendzie mówi. Zazwyczaj zostawałem wtedy w akademiku, bo chociaż nie cierpiałem tego miejsca, jeszcze bardziej nie chciałem codziennie chodzić na bankiety, a to by mnie czekało, jakbym wracał. Już zdecydowanie bardziej wolałem spędzić te cztery dni wolnego w pustym pokoju. 
- Bardziej, niż mnie, powinieneś zapytać swojej babci, czy w ogóle by chciała przyjąć pod swój dach kogoś takiego jak ja – powiedziałem trochę cicho, niepewnie. Często jestem odbierany przez pryzmat mojego wyglądu, i jak normalnie mi to nie przeszkadza, tak teraz chciałbym dobrze wypaść przed jego babcią. A nie wiem, czy bym potrafił. 

<Wilczku? C:>

Etykiety