Od Haru CD Daisuke

poniedziałek, 27 października 2025

|
 Jego ciało było piękne smukłe, proporcjonalne, jakby stworzone z dbałością o każdy detal. Nie sądzę, żeby był w stanie przytyć tylko dlatego, że wypije odrobinę gorącej czekolady z bitą śmietaną. Tak to przecież nie działa. No, chyba że piłby takie napoje codziennie, wtedy owszem mogłoby się to odbić na jego sylwetce. Ale jeden kubek? To naprawdę żaden grzech.
Może to dla mnie oczywiste, a może nie każdy tak to widzi. Najwyraźniej mój panicz, mimo że jest mądry, nie do końca zdaje sobie z tego sprawę.
- Myślę, że trochę przesadzasz, wiesz? - Odezwałem się spokojnie, patrząc na niego z lekkim rozbawieniem. - Nie przytyjesz od jednego napoju z bitą śmietaną. Kalorie, owszem, mogą być zdradliwe, ale tylko wtedy, gdy codziennie się nimi objadasz. Ty przecież nie pijesz tego codziennie, prawda? - Zrobiłem krótką pauzę, żeby upewnić się, że mnie słucha. - Więc nie masz się czego obawiać - Dodałem łagodnie, jakbym tłumaczył coś dziecku, choć doskonale wiedziałem, że on sam też rozumie, jak to działa. Czasem jednak nawet najmądrzejszym trzeba przypomnieć, że nie wszystko trzeba brać aż tak serio.
- Może i przesadzam, ale wiem, co widzę. Twoje ciało a moje… to jak woda i ogień, bez porównania - Mruknął, nie podnosząc wzroku. Jego głos był cichy, ale w tej ciszy brzmiała dziwna pewność siebie, jakby każde słowo było już dawno przemyślane i niepodlegające dyskusji.
Westchnąłem. Czy był sens z nim dyskutować? Zdecydowanie nie. On żył w swoim świecie takim, w którym lustro i odbicie miały większe znaczenie niż słowa czy gesty. Czasem zastanawiam się, skąd mu się to wzięło. Z próżności? Z niepewności? A może to jego babcia maczała w tym palce, bo zawsze powtarzała, że „wygląd to wizytówka człowieka”? Nie mam jednak na to żadnych dowodów tylko domysły i tę cichą irytację, która we mnie narastała.
- A po co się w ogóle do kogoś porównywać? - Odezwałem się w końcu, próbując złapać z nim kontakt wzrokowy. - Nie lepiej po prostu być najlepszą wersją samego siebie? Myślę, że kiedy człowiek naprawdę potrafi się zaakceptować, a może nawet pokochać, to wszystko staje się łatwiejsze. Prawda? - Zerknąłem na niego, ale on wciąż patrzył w kubek z gorącym napojem. Bita śmietana na powierzchni zaczynała się topić, tworząc delikatną mleczną pianę. Przez chwilę miałem wrażenie, że i on zaraz się rozpuści, że to jego napięcie, złość na siebie, na świat, nie wiadomo za co, zaraz się rozpłynie w ciszy między nami. Ale zamiast odpowiedzieć, tylko wzruszył ramionami.
- Może masz rację - Powiedział po chwili, choć zabrzmiało to bardziej jak rezygnacja niż zgoda. - Ale łatwo ci mówić. Ty zawsze wyglądałeś tak, jakbyś nie musiał się starać. - Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Chciałem mu powiedzieć, że to nieprawda, że każdy ma swoje zmagania. Ale zamiast słów, uniosłem tylko kubek i upiłem łyk, czując, jak gorąco parzy mi usta. Czasem milczenie mówi więcej niż cała rozmowa.
Milczałem zajmując miejsce obok niego, delikatnie przytulając do swojego boku, mówienie nie miało sensu ale obecność już jak najbardziej.

<Paniczu? C:>

Etykiety