Od Haru CD Daisuke

sobota, 25 października 2025

|
 Moja klatka piersiowa… czy naprawdę była aż tak imponująca? Jeszcze nie. Owszem, była dobrze zbudowana, mięśnie zarysowane wyraźnie pod skórą, ale do ideału wciąż trochę brakowało. Wiedziałem jednak, że z czasem wszystko się zmieni, ciało dojrzewa, nabiera kształtu i charakteru. Miałem tylko nadzieję, że z wiekiem będę wyglądał lepiej, a nie gorzej. W końcu życie jest nieprzewidywalne, nigdy nie wiadomo, co nas spotka.
- Cóż, to chyba zasługa mojego szczęśliwego genu - Stwierdziłem z lekkim uśmiechem, wzruszając ramionami, jakby to wcale nie było nic nadzwyczajnego. - Pozwala mi mieć mięśnie nawet bez większego wysiłku. Taki po prostu jestem - Dodałem, nie przywiązując do tego większej wagi.
- Mimo wszystko i tak ci zazdroszczę - Odparł cicho. - Chciałbym mieć tak urokliwe ciało jak twoje, bez godzin spędzonych na siłowni.
Jego palce przesunęły się po mojej rozgrzanej klatce piersiowej, a ja poczułem znajome ciepło, które rozchodziło się po całym ciele.
- Po co? - Zapytałem łagodnie. - Twoje ciało jest naprawdę piękne. Może nie tak umięśnione jak moje, ale ma w sobie coś, czego nie da się podrobić. Każdy z nas ma swoje atuty, ty i ja jesteśmy po prostu inni. I właśnie dlatego tak dobrze do siebie pasujemy. - Wyjaśniłem, składając na jego czole ciepło pocałunek.
- Może masz rację - Odparł z lekkim uśmiechem, choć w jego głosie wciąż słychać było nutę niepewności. - A jednak… chciałbym wyglądać choć trochę lepiej. Twoje ciało jest naprawdę fantastyczne. - Nie odpowiedziałem od razu. Zamiast tego pozwoliłem, by woda spływała po naszych ramionach, a on sięgnął po gąbkę i zaczął delikatnie myć moje ciało. Jego dotyk był spokojny, prawie czuły, jakby w ten sposób chciał wyrazić coś, czego nie potrafił ubrać w słowa.
Przez dłuższą chwilę nic nie mówiłem, pozwalając sobie całkowicie poddać się przyjemności, którą mi ofiarowywał. W tym czasie analizowałem jego słowa, zdecydowanie zbyt mocno przejmował się moim wyglądem, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Zbyt często skupiał się na tym, jak wyglądam, zamiast dostrzegać, że to przecież tylko jedna z wielu części mnie. Ale cóż, tacy już jesteśmy, zawsze pragniemy tego, czego nie mamy, a gdy w końcu to zdobędziemy, zaczynamy się tym nudzić albo traktować jak coś oczywistego.
- I gotowe - Powiedział zadowolony, gdy dokładnie spłukał pianę z mojego ciała.
- Dziękuję - Odpowiedziałem z uśmiechem, podnosząc się z wody. Czułem, że woda zaczynała już stygnąć, więc i tak nadszedł czas, byśmy wyszli, nie chciałem, żeby mój partner się przypadkiem przeziębił.
- Zapraszam - Zwróciłem jego uwagę, rozkładając ręcznik, gotowy, by okryć nim jego ciało, gdy tylko wyjdzie z wanny.
- Ach, jaki z ciebie dżentelmen - Zaśmiał się lekko, od razu odczytując moje intencje. Wyszedł z wody, pozwalając mi owinąć go miękkim, pachnącym ręcznikiem. Na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech, a ja poczułem, jak między nami znów zapanował ten cichy, przyjemny spokój, który nie wymagał już żadnych słów.
- Czy jest coś jeszcze co mogę zrobić dla mojego pięknego panicza? - Zapytałem, gdy obaj zaczęliśmy ocierać swoje ciała z wody, spływającej po naszych ciałach. 

<Paniczu? C;>

Etykiety