Nagroda? Lubiłem nagrody, zwłaszcza wtedy, gdy nagrodą był on sam. Muszę przyznać, że to naprawdę mnie zaintrygowało i zachęciło do wejścia w tę grę.
- W porządku, w takim razie słucham, co masz mi do powiedzenia? - Zapytałem, skupiając się na jego głosie. Chciałem chłonąć każde słowo, które pragnął mi przekazać, choć wcale nie musiał tego robić. Byłem mu za to szczerze wdzięczny.
Kiedy tłumaczył mi coś z taką pasją, wszystko nagle stawało się prostsze. Nie potrafię tego do końca wyjaśnić, ale bardzo mi się to podobało. Zrozumiałem wtedy o wiele więcej, oczywiście nie wszystko, bo wciąż musiałem zadawać pytania. Może czasem głupie, może nie, ale to dzięki nim zaczynałem naprawdę pojmować temat. I wiedziałem już, jak przygotować się na kartkówkę.
-;Czy rozumiesz, jak na razie, to co ci tłumaczę? - Dopytał, przyglądając mi się uważnie, jakby chciał się upewnić, że naprawdę nadążam za jego słowami.
Właściwie nie musiał zadawać takich pytań. Gdybym nie rozumiał, po prostu bym zapytał. Skoro więc milczałem, to znaczy, że nadążam... prawda?
A może pyta dlatego, że chce się upewnić, iż nie marnuje czasu na tłumaczenie komuś, kto i tak nic z tego nie pojmuje? Nieważne. Nie będę sobie dopowiadał, to nie ma sensu. Lepiej skupić się na tym, co mówi, i zapamiętać wszystko, by potem dobrze wypaść na kartkówce.
- Tak, na tę chwilę rozumiem wszystko. A przynajmniej tyle, na ile jesteś w stanie mi to wytłumaczyć - Odpowiedziałem patrząc mu głęboko, te czarujące i jakże piękne oczy.
Uśmiechnąłem się głupkowato, jak to mam w zwyczaju. Rżnięcie głupa to w końcu coś, co wychodzi mi najlepiej. Czasem mam wrażenie, że wtedy świat staje się prostszy. Ludzie patrzą na mnie jak na głupka, nie mając pojęcia, jak bardzo potrafię być inteligentny i sprytny. I w sumie dobrze, nikt wtedy nie oczekuje ode mnie więcej, niż sam chcę pokazać.
- W porządku. Skoro rozumiesz, to przejdziemy dalej. Rozumiem, że wciąż jesteś w stanie skupić się na tym, co do ciebie mówię, tak? - Zapytał, zerkając na mnie z lekkim uśmiechem.
Zadał kolejne pytanie. Właściwie proste, ale z jakiegoś powodu zabrzmiało poważniej, niż powinno. Przecież to tylko zwykłe „czy dasz radę?”. A mimo to zawahałem się na moment, jakbym musiał się nad tym naprawdę zastanowić.
- Tak, tak, oczywiście. Jestem w stanie wysłuchać wszystkiego, co chcesz mi przekazać. Mów dalej. Jeśli poczuję zmęczenie, na pewno ci dam znać - Zapewniłem, uśmiechając się lekko.
Naprawdę się starałem. Skupiałem się na każdym jego słowie, na tym, co pokazywał i tłumaczył. Wszystko zapisywałem, zaznaczałem to, co uznał za najważniejsze. W końcu, jeśli *on* mówił, że coś może pojawić się na kartkówce… to coś czułem, że naprawdę tak będzie.
Niestety, w końcu miałem już dość. Wszystkie daty i tematy zaczęły mi się mieszać, a ja czułem, że to granica moich możliwości. Nauczyłem się dziś naprawdę wiele, chyba nawet więcej niż podczas lekcji, ale mój umysł był już przemęczony i nie potrafił dłużej pracować na najwyższych obrotach.
-Przepraszam, ale już niczego nie rozumiem. Chyba mam dość na tę chwilę i potrzebuję odpoczynku - Przyznałem, uśmiechając się do niego przepraszająco.
<Paniczu? C:>