Czy nazwałbym moją umiejętność talentem? Chyba nie. Po prostu nauczyłem się tego, czego potrzebowałem, by jakoś sobie w życiu poradzić. Gdybym nie był do tego zmuszony, pewnie nigdy bym się tego nie nauczył. Talent to, moim zdaniem, coś wrodzonego coś, co przychodzi naturalnie. A ja musiałem się tego wszystkiego nauczyć krok po kroku, żeby móc funkcjonować bez ciągłej pomocy innych. Mimo to, miło mi, że ktoś potrafi docenić nawet takie drobiazgi.
- Nie mam talentu, ja po prostu nauczyłem się tego, czego nauczyć się musiałem. Mimo to bardzo się cieszę, że udało mi się zaspokoić twoje kubki smakowe i usatysfakcjonować żołądek, który na szczęście po solidnym posiłku i czekoladzie nie jest już pusty – Powiedziałem z uśmiechem, spoglądając na Daisuke.
- Jesteś zbyt skromny, naprawdę dobrze ci to wychodzi, a to oznacza, że mimo wszystko masz talent, bo gdybyś nie miał to pewnie nie nauczył byś się gotować. Bo wiesz, ja bym się nie nauczył, nawet jakbym bardzo chciał - Stwierdził, kładąc dłoń na moim policzku.
- No może i masz rację - Wyszeptałem, uśmiechając się do niego łagodnie.
- Ja zawsze mam rację - Daisuke odwzajemnił uśmiech i oddał mi pusty kubek, który od razu zabrałem do kuchni. Porządnie umyłem oba kubki odkładając je na suszarkę..
W pokroju panowała przyjemna cisza, przerywana jedynie cichym szumem wody i odgłosami panującymi na zewnątrz akademia.
Dzisiejszy dzień był wyjątkowo leniwy i szczerze mówiąc, bardzo mi to odpowiadało. Lubiłem takie chwile, kiedy czas zwalniał, a człowiek mógł po prostu odpocząć od codziennego zgiełku i problemów. Nie trzeba było nigdzie biec, niczego planować, niczego udawać. Po prostu być.
Zostało mi jeszcze tylko trochę poćwiczyć do szkoły. Nie miałem na to wielkiej ochoty, ale wiedziałem, że muszę wziąć się w garść. Historia może i nie była moją pasją w zasadzie wątpiłem, żeby kiedykolwiek mi się do czegokolwiek przydała ale dla świętego spokoju i ułaskawienia moich nauczycieli wypadało się przyłożyć. W końcu ostatnio mieli ze mną trochę pod górkę…
Westchnąłem, zerkając w stronę biurka zasypanego notatkami. Daisuke tymczasem przeciągnął się leniwie na moimi lub swoim łóżku, a ja pomyślałem, że może jeszcze przez chwilę pozwolę sobie na ten spokój, zanim znowu wrócę do obowiązków.
- Nad czym się tak zastanawiasz? - Dopytał, przyglądając mi się uważnie.
- A tam, nad niczym konkretnym. Muszę się zabrać za naukę, ale szczerze mówiąc, kompletnie nie mam na to ochoty - Przyznałem z lekkim westchnieniem. Byłem tym faktem niezadowolony, bo wiedziałem, że jeśli się uprę, to po prostu nie ruszę się z miejsca. Ale z drugiej strony… zła ocena nie była mi teraz potrzebna. Nie tym razem.
- A co masz do nauki? - Zapytał, unosząc brew i spoglądając na mnie z zainteresowaniem.
- Historię - Odparłem, krzyżując ręce na piersi.
- Jeśli chcesz, mogę ci pomóc. W tym, nie chwaląc się, jestem całkiem dobry. - Spojrzałem na niego z lekkim zaskoczeniem. Nie musiał tego robić, ale skoro sam zaproponował… czemu nie? Każda pomoc się może przydać.
- Na pewno ci się chce? - Zapytałem, nie wiedząc czy to dobry pomysł aby tracił na to czas.
<Paniczu? C:>