Od Daisuke CD Haru

niedziela, 26 października 2025

|
 Czy ja miałem jeszcze na coś ochotę...? Sam nie do końca wiem... dostałem od niego wszystko to, czego potrzebowałem. Chociaż, może by się znalazła jeszcze jedna rzecz, czy dwie, by było mi przy jego boku jeszcze milej. Mógłbym się obyć bez takich rzeczy, i po prostu wrócić do łóżka wraz z nim, ale jak zaproponował, to czemu miałbym nie skorzystać?
- Z chęcią bym się czegoś napił – odpowiedziałem, w końcu zaczynając zakładać na swoje ciało swoją ciepłą piżamkę. Jak już będzie ciepło, to wtedy będę zakładać dla niego jakieś bardziej kuse stroje, jak będzie oczywiście miał ochotę na takie rzeczy, i dalej nasz związek będzie się miał świetnie. Jak na razie wszystko pomiędzy nami jest świetnie,  ale to na początku związku chyba zawsze tak jest. 
- Ale... czego byś się napił? - spytał, przyglądając się z uwagą mojemu ciału. Nie wiem, jak mógł stwierdzić, że moje ciało jest piękne. Jest... przeciętne. I żadne ćwiczenia nie sprawiają, że się moja sylwetka poprawia. Co najwyżej nie tyję. 
- Może czegoś ciepłego? Dałbyś radę zrobić czekoladę? - zapytałem, uśmiechając się do niego ładnie. To był jeden z uśmiechów tego typu, by dostać to, czego chciałem. Co prawda, przy nim raczej tego uśmiechu nie muszę stosować, ale chyba mu się ten uśmiech podobał.
- Dla ciebie wszystko – odpowiedział, chwytając moją dłoń, by zaraz złożyć na jej wierzchu delikatny pocałunek. Uwielbiałem te jego delikatne gesty, tę czułość, dotyk... Takie zwykłe, niby nieznaczące, a jednak już byłem od nich uzależniony. 
Zaraz po tym, ubrany tylko w krótkie spodenki, opuścił łazienkę. I później będę na niego patrzył, i będzie mi zimno na sam widok. Podszedłem do lustra, nałożyłem pielęgnację na twarz i wtedy spokojnie opuściłem łazienkę. Od razu poczułem unoszący się przyjemny zapach czekolady. Tak, czekolada była bardzo dobrym wyborem. A drinki mogą poczekać na weekend... tak, weekend też będzie idealny, już ja o to zadbam. O ile babka nic znów nie wymyśli... Na razie wolę jej unikać. Emocje z mojej strony muszą opaść, z jej pewnie też. Jednocześnie też muszę być czujny. Możliwe, że ta dwójka, co mnie porwała, dalej żyje. Dobrze byłoby ich dopaść, ale nie zabić, tylko przesłuchać. A później, później może zabić. W zależności od tego, co mi odpowiedzą. 
Usiadłem na łóżku, czekając na mojego partnera cierpliwie i spokojnie. Ten wrócił do mnie po kilku minutach, z dwoma kubkami. Już z daleka mogłem dostrzec, że były one wypełnione bitą śmietaną, i posypane cynamonem... trochę mnie to zaniepokoiło, tych kalorii nie było za dużo, jak na dzisiaj? I ogólnie, na wieczór. 
- Proszę. Czekolada, tak, jak mój panicz sobie życzył – odpowiedział, uśmiechając się łagodnie.
- Dziękuję, tylko... to nie trochę za dużo? - zapytałem niepewnie, przyjmując moją porcję. 
- Znów się martwisz o kalorie? - spytał, przyglądając mi się z uwagą. 
- Trochę... ja nie mam tak fajnie, jak ty – odparłem, starając się nie patrzeć na bitą śmietanę, która tak kusiła, by ją spróbować. 

<Wilczku? C:>

Etykiety