Akurat takiego pytania się po nim nie spodziewałem. Przecież doskonale znałem moją babcię i wiedziałem, że nie będzie miała nic przeciwko, jeśli zaproszę do domu przyjaciela. Zresztą, nawet gdybym jej powiedział, że jest moim chłopakiem, również by to zaakceptowała.
Dla niej orientacja nie ma znaczenia, najważniejsze jest to, co masz w sercu i czy jesteś dobrym człowiekiem. A ja wiem, że Daisuke jest dobrym człowiekiem. Babcia na pewno to wyczuje. Nie wiem, jak to robi, nie ma takiego rodzaju mocy, aby wyczuwać czyjeś emocje. Jest tylko wilkołakiem tak jak ja i choć wyczuwamy ludzi inaczej, to wciąż nie czujemy ich emocji. A przynajmniej nie tak jak mój partner wyczuwa moje, moja babcia mimo to potrafi rozpoznać, kto jest dobry, a kto zły. Ufam jej całkowicie i wiem, że jeśli kogoś polubi, to ten ktoś naprawdę jest tego wart.
- Tym się też nie przejmuj - Dodałem, uśmiechając się do niego promiennie.. - Moja babcia lubi gości. Zawsze chętnie przyjmuje nieznajomych, czasem nawet mi o tym nie mówi. Choć bywa to niebezpieczne, zawsze potrafi wyczuć, czy człowiek ma dobre intencje. Jest inna, tak jak ja i nie da się jej łatwo oszukać. Ale nie musisz się martwić. Jeśli to ja cię przyprowadzę, nie będzie miała nic przeciwko. Poza tym, zanim przybędziemy, napiszę do niej list, żeby wiedziała, że będzie miała gościa. Może wtedy zobaczysz, jak naprawdę powinna wyglądać relacja między babcią a wnukiem - Zaproponowałem z uśmiechem, chcąc, by dobrze się czuł w miejscu, w którym się wychowałem.
- Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł… A co, jeśli mnie nie polubi? - Zapytał z wyraźnym niepokojem. Nie rozumiałem, skąd ta obawa. Przecież nawet gdyby tak się stało, babcia nigdy nie powiedziałaby tego na głos. Ona każdemu daje szansę – i dopóki ktoś nie zrobi nic złego, zawsze go polubi.
- Nie martw się tym aż tak – uspokoiłem go. - Babcia nikogo nie ocenia. To dobra kobieta. Zapewniam cię, że nigdy nikomu niczego nie wypomina. Gdyby było inaczej, przez całe życie wyrzucałaby mi, że zabiłem własnych rodziców. - Na chwilę zamilkłem, pogrążony we wspomnieniach tamtego dnia, który na zawsze odmienił moje życie.
Mój partner spojrzał na mnie, ale mimo wszystko widziałem, że się stresuje. Chyba trochę przesadzał i to zdecydowanie za bardzo. Przecież już mu tłumaczyłem, że nic złego się nie stanie, że babcia go polubi.
A nawet gdyby było inaczej... No tak, on przecież był w stanie to wyczuć. Choć ja wiem, że od mojej babci poczuje tylko przyjaźń i tę samą ciepłą energię, którą emituje i ja.
- Twoja babcia po prostu cię kocha - Powiedział cicho. - I właśnie dlatego nie miałaby serca wypominać ci tego, co się stało. Zresztą, nie byłeś wtedy sobą. Już ci to mówiłem - Nie musisz się o to obwiniać. Stało się, minęło. - Patrzył na mnie spokojnie, kiedy myłem jego ciało, jakby chciał w ten sposób poprawić mi humor.
- Może i masz rację - Westchnąłem. - Jednak teraz skupmy się na naszej wcześniejszej rozmowie. Zróbmy tak: ty zastanów się, czy chcesz pójść ze mną do mojej babci i ją poznać. Kiedy się zdecydujesz, napiszę do niej list. A na razie masz jeszcze czas, nie będę cię do niczego zmuszał. - Zapewniłem go, delikatnie całując w czoło i obdarzając najpiękniejszym uśmiechem, na jaki tylko było mnie stać.
<Paniczu? C:>