Od Haru CD Daisuke

środa, 27 maja 2026

|
Szczerze powiedziawszy, byłem pewien, że nawet w worku na ziemniaki wyglądałby tak samo pięknie jak w moich ubraniach. I właśnie to bym powiedział, gdyby naprawdę go założył, że wygląda pięknie, bo po prostu taki jest. Jest piękny sam w sobie, niemal nierealny, jak ideał, którego do dziś nie potrafię do końca zrozumieć. Nadal zastanawiam się, jak ktoś taki jak on może być z kimś takim jak ja. W mojej głowie często wydaje się, że tak naprawdę wcale do siebie nie pasujemy i może nigdy nie powinniśmy byli się odnaleźć. A jednak coś nas połączyło, coś silniejszego niż moje wątpliwości i lęki.
Nie chcę, abyśmy się rozstali. Chcę trwać przy nim najdłużej, jak tylko będę potrafił. Dbać o niego najlepiej, jak umiem, i pielęgnować to uczucie każdego dnia, jeśli tylko mi na to pozwoli. Bo ta miłość jest dla mnie czymś niezwykle cennym czymś, czego nie chcę stracić.
- Szczerze powiedziawszy, uważam, że nawet w worku na ziemniaki wyglądałbyś pięknie - Wyjaśniłem spokojnie. - Bo ładnemu we wszystkim ładnie. Nieważne, co założysz, i tak pozostajesz sobą, a ja właśnie tę twoją prawdziwą, idealną w swojej autentyczności wersję kocham najbardziej. Nie ma znaczenia, co masz na sobie. Najważniejsze jest to, żebyś czuł się dobrze i swobodnie w tym, co nosisz. - Spojrzałem na niego z czułością. - Wiesz… jeśli czujesz się w czymś komfortowo, po prostu promieniejesz. I ja to widzę. Dostrzegam w tobie rzeczy, których inni chyba nigdy nie próbowali zobaczyć. Wielu z twoich byłych patrzyło powierzchownie, skupiając się wyłącznie na własnych pragnieniach i chwilowych zachciankach. A ja… ja nigdy nie widziałem w tobie jedynie ciała ani sposobu na spełnienie własnych potrzeb. - Wyjaśniłem bo dla mnie był kimś znacznie więcej. Był moją ostoją. Moją miłością. Kimś, przy kim po raz pierwszy poczułem się naprawdę ważny i bezpieczny. Dawał mi ciepło, troskę i obecność, których inni nigdy nie chcieli albo nie potrafili mi ofiarować. I może właśnie dlatego kochałem go tak mocno, bo doceniałem nie tylko to, kim był, ale również to, że w ogóle pojawił się w moim życiu.
- I chyba właśnie to tak bardzo mnie w tobie dziwi - Przyznał cicho. - Każdy mężczyzna, którego wcześniej poznałem… właściwie myślał przede wszystkim o sobie. O tym, czego chce i co może dostać. A ty… ty naprawdę myślisz o tym, żebym to ja czuł się dobrze. I chyba właśnie to najbardziej mnie zaskakuje. - Zrozumiałem jego słowa. Gdybym sam przez całe życie trafiał na ludzi, mężczyzn i kobiety, którzy widzieli we mnie wyłącznie bogactwo, rozpoznawalność albo urodę, pewnie również nauczyłbym się patrzeć na uczucia z ostrożnością i niedowierzaniem. Nic więc dziwnego, że miał w sobie tyle niepewności.
Dlatego właśnie w takich chwilach, jak ta, cieszyłem się, że mogę być dla niego po prostu zwyczajnym chłopakiem. Nie kimś z piedestału, nie obrazem do podziwiania ani trofeum, lecz człowiekiem, przy którym nie musi niczego udawać.
- Po prostu nigdy wcześniej nie trafiłeś na faceta idealnego dla swoich standardów - Stwierdziłem z lekkim, zaczepnym uśmiechem. - Albo takiego, który widzi w tobie coś więcej niż to, co powierzchowne. - Wyjaśniłem, chwytając jego dłoń której wierzchu ucałowałem.

<Paniczu? C:> 

Etykiety