Od Daisuke CD Haru

poniedziałek, 15 czerwca 2026

|
 Więc... mam mu mówić, co czuję? Ale po co to? Przecież on doskonale wie, co czuję. A jak nie wie, to może zapytać, chociaż coś tak podejrzewam, że gdyby on nie wiedział, to ja tym bardziej nie miałbym pojęcia, co mi tam w głowie siedzi. Mimo, że moja moc jest związana z emocjami innych ludzi, często nie potrafię ich nazwać. Lepiej je czuję, jakkolwiek bardzo skomplikowanie to nie brzmi. Nie muszę słyszeć, że mnie kocha, czuję to w jego energii i mogę się w niej zatracić, co jest niesamowite. A zawsze jak nie jestem czegoś pewien, to mogę go zapytać, i on tak wspaniale to tłumaczy. Dobrze, że mam tak wspaniałego i świadomego chłopaka, bo w przeciwnym razie dalej bym był taki dziki i zdystansowany. Znaczy się, dalej jestem, ale już odrobinkę mniej. 
- Nie wiem, czy to dobry pomysł. Trochę nie umiem nazywać tego, co we mnie siedzi. A skoro i tak wszystko jesteś w stanie wyczuć, to w czym problem? - odpowiedziałem, delikatnie speszony. Jeśli on będzie chciał, bym częściej mu mówił takie rzeczy, a ja nie będę potrafił...? I jak to zepsuje nasz związek?
- Nie musisz umieć nazywać tych emocji. Wystarczy, że mi o nich będziesz opowiadał. To też mi będzie odpowiadać – wyjaśnił. Więc chyba nie mam za bardzo wyjścia. 
- Mogę się postarać coś zdziałać w tym temacie. O ile ty postarasz się częściej pokazywać mi swoje wilcze akcenty – odpowiedziałem, odwracając głowę w jego stronę. Oczywiście, że ugram swoje, wszelkimi dostępnymi sposobami. 
- Więc tak się bawimy – odpowiedział, rozbawiony moim małym targowaniem się. - No dobrze. Możemy zawrzeć taki mały pakt. 
- Podoba mi się to – uśmiechnąłem się lekko. Pakt... poważnie brzmi. A chodzi o taką głupotkę. Znaczy się, dla mnie to nie głupotka, dla mnie to coś bardzo ważnego. Oczywiście, dałbym sobie bez tego rady, owszem, ale skoro miałem możliwość ugrania czegoś dla siebie... cóż, nie zamierzałem z tego rezygnować. 
Reszta spaceru minęła nam naprawdę miło, spokojnie, bez żadnych dziwnych rzeczy. I dobrze. Mamy wystarczająco dużo rzucanych kłód pod nogi ze strony mojej babci, a nawet jeszcze nie wie, co się dzieje między nami. Boję się, co będzie, kiedy jednak się dowie, nawet jeśli będzie to po tym jak osiągnę pełnoletność. Nie pogodzi się z tym. Ma już na mnie plan, który będzie chciała zrealizować na mnie. Mojego taty nie udało jej się ujarzmić, wyszedł za moją mamę, z którą to na początku tylko współpracował, więc teraz próbuje mieć kontrolę nade mną. Bo tradycja nakazuje, by nasz ród połączył się z innym rodem. Co z tego, że za jakiś czas i tak cały nasz świat się zmieni, bo przecież go opuścimy? Jest tak stara, że chyba nie potrafi sobie tego wyobrazić, co jest przykre. Nie zamierzam sobie jednak niszczyć życia tylko dlatego, by jej sprawić przyjemność. 
Kiedy wróciliśmy do jego domku, ledwo zdjąłem buty i już poczułem, jak Haru wpija się w moje usta. Zaskoczyło mnie to. W końcu, niedawno się kochaliśmy. 
- Jeszcze ci mało? - zapytałem rozbawiony, kiedy wziął mnie bez większego problemu na ręce. 
- Ciebie? Podczas pełni? Zawsze – wymruczał, całując moją szyję, i niechybnie zostawiając tam malinki. 
- To jak ty sobie radziłeś wcześniej, kiedy się nie znaliśmy? - zapytałem, unosząc jedną brew. Tyle energii... co on z nią robił? Znajdował sobie jednodniowych kochanków? Czy oddawał się innemu zajęciu, jakiemuś sportowi chociażby?

<Wilczku? C:>

Od Mikleo CD Soreya

piątek, 12 czerwca 2026

|
Przeanalizowałem jego pytanie patrząc przez chwilę w jego zielone oczy 
Szczerze mówiąc, dla mnie był i nadal jest idealny. Nie musiał być doskonały ani pod względem wyglądu, ani charakteru. Wystarczyło mi, że był i co najważniejsze nadal jesteś sobą. Dokładnie takim, jakim go poznałem. To zawsze było dla mnie najważniejsze.
Uśmiechnąłem się do niego ciepło, nie odrywając od niego wzroku. Z uwagą obserwowałem, jak przygotowuje się do wyjścia z naszej małej chatki i wyruszenia na spotkanie z Radą. W głębi duszy czułem niepokój, ale starałem się go nie okazywać.
- Najważniejsze jest to, że dla mnie jesteś idealny pod każdym względem. Zarówno z charakteru, jak i z wyglądu. Jesteś jedynym wyborem, jaki kiedykolwiek pojawił się w mojej głowie i sercu. Nigdy nie chciałem cię zmieniać. Nie chcę też, żebyś zmieniał się teraz. Kocham cię takim, jakim jesteś. - Na chwilę zamilkłem, pozwalając, by moje słowa wybrzmiały.
Miałem nadzieję, że nie wyrzucą nas z miasta. Mimo wszystkich problemów zdążyłem je polubić. Było naprawdę piękne, a większość mieszkańców okazała się życzliwa i dobra. Niestety, znalazła się tutaj jedna osoba, która skutecznie zatruwała nasze życie, jego ojciec.
Do dziś nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego od samego początku ukrywał przed nami prawdę. Nie powiedział swojemu synowi, kim naprawdę jest. Zamiast tego nieustannie rzucał nam kłody pod nogi. Utrudniał wszystko, co tylko mógł, jakby samo nasze szczęście było dla niego obrazą.
Najbardziej bolało jednak to, że próbował zniszczyć nasz związek. W jego oczach miłość jego syna do drugiego mężczyzny była czymś niewłaściwym, czymś, za co należało nas ukarać. Jakbyśmy nie zasługiwali na szczęście. Jakbyśmy nie zasługiwali na życie tutaj, pośród ludzi, którzy potrafili zaakceptować nas takimi, jakimi jesteśmy.
Mimo to nie zamierzałem się poddać. Jeśli miałem stracić ten dom, to tylko walcząc o niego u boku człowieka, którego kochałem bardziej niż kogokolwiek innego.
Sorey uśmiechnął się do mnie ciepło i bez chwili zawahania ujął moją dłoń. Nie przejmował się spojrzeniami innych ani tym, co mogą pomyśleć członkowie Rady. Nie wstydził się tego, że jesteśmy razem, i właśnie to dodawało mi odwagi.
Sam jednak nie potrafiłem całkowicie pozbyć się niepokoju.
Miałem nadzieję, że Rada okaże się rozsądna. Nawet jeśli zdecydują się nas wyrzucić, chciałem wierzyć, że przynajmniej wysłuchają nas bez gniewu i uprzedzeń. W końcu nie robiliśmy nic złego. Byliśmy tylko dwoma mężczyznami, którzy się pokochali. Nikogo nie krzywdziliśmy, nie łamaliśmy żadnych praw. Chcieliśmy jedynie żyć spokojnie i być razem.
- Jesteś dla mnie stanowczo zbyt dobry - Powiedział Sorey z cichym westchnieniem. - Widzisz we mnie tyle zalet, a zupełnie nie dostrzegasz moich wad. A przecież mam ich naprawdę wiele. Powinieneś je zauważać tak samo jak te dobre cechy. - Uśmiechnął się lekko, choć w jego głosie pobrzmiewała niepewność. Delikatnie pochylił się w moją stronę i złożył krótki, czuły pocałunek na moim czole. Ten drobny gest sprawił, że przez moment cały stres związany z nadchodzącym spotkaniem odszedł na dalszy plan.
Stanęliśmy przed masywnymi drzwiami prowadzącymi do sali obrad. Jeszcze chwilę temu rozmawialiśmy o nas, o uczuciach i obawach, ale teraz musieliśmy odłożyć ten temat na później. To, co czekało za tymi drzwiami, było znacznie ważniejsze.
Sorey ścisnął moją dłoń odrobinę mocniej, jakby chciał dodać mi otuchy, a może sam jej potrzebował. Następnie spojrzał na ciężkie drzwi przed nami i niepewnie wyciągnął rękę do klamki.
Powoli je otworzył.
Teraz pozostawało już tylko przekonać się, jaki los przygotowała dla nas Rada.

<Pasterzyku? C:> 

Od Haru CD Daisuke

|
Czy czułem jego emocje? Oczywiście, że tak. Czułem je za każdym razem, gdy na mnie patrzył, gdy mnie przytulał, gdy składał pocałunki na moich ustach i wtedy, gdy po prostu był blisko mnie. Zawsze miałem wrażenie, że potrafię odczytać to, co dzieje się w jego sercu, a świadomość, że jestem dla niego tak ważny, dawała mi ogromne szczęście.
Mimo to czasami ogarnia mnie strach. Boję się, że jestem niewystarczający, że nie zasługuję na tak wielkie uczucie, a czasem nawet, że to wszystko jest tylko pięknym snem, który pewnego dnia nagle się skończy. Przecież gdyby jego babcia dowiedziała się o nas, o tym, co nas łączy, prawdopodobnie już dawno zrobiłaby wszystko, aby nas rozdzielić. To właśnie ta myśl nie pozwala mi mieć stuprocentowej pewności i spokoju.
Oczywiście ufam mu. Ufam, że mnie kocha, że chce przy mnie być i że zależy mu na naszej relacji tak samo mocno, jak mnie. Wierzę w każde jego słowo i w każdy gest, którym okazuje mi swoje uczucia. A jednak gdzieś w głębi serca pozostaje ten cichy lęk, który nie daje mi o sobie zapomnieć.
Boję się, że pewnego dnia obudzę się z tego snu i wszystko, co dziś wydaje się tak prawdziwe, nagle zniknie. Nie możemy przecież mieć pewności, że jego babcia nigdy się o nas nie dowie. A jeśli kiedyś pozna prawdę, kto wie, co wtedy się wydarzy?
Wiem tylko, że konsekwencje mogłyby być bardzo bolesne. Czasami wyobrażam sobie najgorszy możliwy scenariusz, że zostaniemy zmuszeni do rozstania, że ktoś zdecyduje za nas, jak powinno wyglądać nasze życie, i że nie będziemy mogli już być razem. Tego właśnie boję się najbardziej.
Bo wiem, że jeśli doszłoby do takiej sytuacji, mogłoby nie być łatwego rozwiązania. Ona zrobiłaby wszystko, aby nas rozdzielić, abyśmy już nigdy nie mogli być tak blisko siebie jak teraz. A sama myśl o utracie osoby, którą kocham, sprawia, że moje serce wypełnia smutek i niepokój.
Mimo tych wszystkich obaw wciąż trzymam się tego, co jest tu i teraz. Tego, jak na mnie patrzy, jak mnie przytula i jak sprawia, że czuję się kochany. Bo właśnie te chwile przypominają mi, że nasze uczucie jest prawdziwe i warte tego, by o nie walczyć, niezależnie od tego, jakie przeszkody mogą pojawić się na naszej drodze.
- Oczywiście, że czuję. I bardzo się cieszę, że tak wiele emocji wypływa z ciebie, gdy jesteś obok mnie. Mimo wszystko wolałbym jednak, żebyś czasem mówił mi o tym wprost. Nie chcę tylko czuć tego, co kryje się w twoim sercu, chcę też to słyszeć. Mam wrażenie, że obaj tego pragniemy. Chcemy nie tylko odczuwać nasze uczucia, ale również wypowiadać je na głos. Ja mogę wyczuwać je dzięki temu, kim jestem, a ty dzięki niezwykłym mocom, które posiadasz. Jednak nawet to nie zastąpi słów. Bo przecież najpiękniej jest wtedy, gdy ktoś otwarcie mówi ci o tym, co czuje. Choć muszę przyznać, że możliwość czucia emocji osoby, którą kocha się całym sercem, jest czymś wyjątkowym. - Wytłumaczyłem to najlepiej, jak potrafiłem, choć nie byłem pewien, czy naprawdę rozumie, co mam na myśli. Czasami mam wrażenie, że mówię jak szaleniec, skacząc od jednej myśli do drugiej. Ale dzieje się tak tylko dlatego, że kocham go bardziej, niż potrafiłbym opisać słowami. A kiedy uczucia są tak silne, trudno ubrać je w odpowiednie zdania, nawet jeśli bardzo chce się powiedzieć wszystko, co nosi się w sercu.

<Paniczu? C:>