Byłem z siebie zadowolony. Przekonałem mojego chłopaka do tego, by odwiedził moją przyjaciółkę, chcę, by zadbał o tę relację... i mam nadzieję, że na tym nie stracę. Chcę po prostu jego dobra. Wiem, jak trudno mu z kimś nawiązać jakąś relację, trochę go znam, i dlatego tak dziwię się mu, że nie dba o tak długą i piękną przyjaźń. A może to dlatego, że Flora oczekuje od niego chce czegoś więcej? Mam nadzieję, że po jutrzejszym trochę się ogarnie, i zobaczy, że Haru jednak nigdy nie spojrzy na nią tak, jak ona na niego. I jeżeli naprawdę jest jego przyjaciółką, po prostu go zaakceptuje.
– Było przepyszne – odpowiedziałem, odsuwając od siebie pusty talerz. Ależ ja się teraz czułem pełny... zapewne Haru specjalnie to zrobił. By mnie zapełnić, ja za chwilę poczuję się senny i tyle z tego będzie. Nie, na sen nie mogę sobie pozwolić. Na odpoczynek owszem, bo to jednak musi mi się wszystko ułożyć, bym mógł dalej go zadowalać.
– Cieszy mnie, że ci smakowało – odparł, podnosząc się z krzesła, by zabrać mój talerz i jeszcze ucałować mnie w policzek. – Może jak już wszystko posprzątam, to pójdziemy na spacer?
– Dobry pomysł. Zdecydowanie muszę chwilę odpocząć, a pogoda ładna jest. Miło będzie się gdzieś przejść – uśmiechnąłem się delikatnie. – Tylko ja się muszę ubrać.. I ty też. Takiego cię nie puszczę, nawet jakby cię nikt nie miał widzieć.
– Jak dobrze, że myślimy podobnie. Idź się ubieraj – poprosił, co uczyniłem bez wahania.
Ruszyłem na górę, do pokoju mojego chłopaka. Zastanawiałem się, co takiego ubrać, i w końcu doszedłem do wniosku, że nie ma to większego sensu, bo i tak wkrótce to wszystko i tak zostanie ze mnie zdjęte. Trochę szkoda, że Haru nie miał za bardzo jakichś rzeczy, które to chce na mnie zobaczyć. Jakiś szczególny styl, poszczególne ubrania... Chciałbym dla niego jakoś szczególnie się czasem ubrać, żeby to być dla niego atrakcyjnym.
Więc skoro ubrania nie były dla niego ważne, ubrałem dosyć proste rzeczy; wziąłem jedną z jego bluz, bo była ciepła i wygodna, a jasne, dresowe spodnie. Wyglądałem zupełnie jak nie ja. Ale w sumie... kto mnie tu zna? Mogę ten jeden dzień wyglądać trochę inaczej.
Przeczesując palcami włosy zszedłem na dół, mijając się po drodze z Haru. Zauważyłem w jego spojrzeniu jakąś iskierkę. Nic nie odpowiedział, uśmiechnął się tylko i zniknął na górze. O co mu chodziło...? Wyglądałem gorzej? Bo na pewno nie lepiej, nie w takich zbyt luźnych ubraniach.
Czekałem na niego cierpliwie przy drzwiach, bawiąc się trochę z Preclem. Kociak bardzo mnie polubił, a ja nie rozumiałem, dlaczego. Pierwszy raz się widzieliśmy, a on już mi na kolana wchodził... przeurocze maleństwo.
– Jestem gotowy – usłyszałem nad sobą. Odsunąłem od siebie kociaka i podniosłem się ze schodów. – Pięknie wyglądasz.
– Pięknie? Mam na sobie twoje rzeczy, które są dwa razy za duże – zmarszczyłem brwi, otwierając drzwi.
– I dlatego tak pięknie wyglądasz – potwierdził, wychodząc za mną.
– Jesteś dziwny. Moi byli woleli, kiedy miałem na sobie coś przylegającego, podkreślającego moją sylwetkę. Im bardziej wystawne stroje, tym lepiej dla nich. A ty? Założyłbym chyba worek po ziemniakach, a i tak byś mi powiedział, że pięknie wyglądam. Dziwne to. Kompletnie tego nie rozumiem – pokręciłem z niedowierzaniem głową.
<Wilczku? c:>