Od Daisuke CD Haru

wtorek, 12 maja 2026

|
 Czułem się trochę skonfliktowany. Z jednej strony, obawiałem się, jak ta cała Flora może się zachować wobec niego. Doskonale czułem, jakie emocje budzi w niej jego osoba, i zdejmowanie chciałaby, by było z tego coś więcej niż tylko przyjaźń. Kto wie, co by spróbowała zrobić, gdyby tak mnie nie było obok? Ale też była druga strona. Rozumiałem, że była dla niego ważna, jako przyjaciółka, i była przy nim, kiedy odwróciła się od niego całą wioska. Nie chcę go odcinać os wszystkich bliskich mu osób. To byłoby zwykłym skurwysyństwem z mojej strony, bo innych słów na coś takiego nie potrafiłem znaleźć. 
– Dobra, powiem to szczerze, nie chcę później słuchać, że masz do mnie pretensje. Dlatego albo odwiedzimy ją razem w cukierni, albo będziemy jutro leniuchować – odpowiedział, nie spuszczając ze mnie wzroku. 
– Nie będę mieć o nią żadnych pretensji. Podobnie jak o tego młokosa, co kręci się wokół ciebie na każdej przerwie – mruknąłem, spuszczając wzrok na mój posiłek. Pretensje... jakie ja mógłbym mieć do niego pretensje? Ufam mu. A jak coś się wydarzy w trakcie tego spotkania, to też się dowiem, badając jego emocje. Co jak co, ale on nie potrafi ukrywać swoich emocji, a ja tylko na tym korzystam. Jakby wydarzyło się coś nieodpowiedniego, natychmiast bym to wyczuł. 
– Młokosa? – zapytał, a ja zdębiałem. Naprawdę tego nie widzi? A może jest ich więcej i nie wie, o kim ja mówię...? Nie, na pewno nie. A może faktycznie kręci się wokół niego więcej ludzi? Sam zauważyłem, że w ostatnich dniach emanuje zupełnie inną energią. Przyciąga uwagę ludzi, chcą z nim rozmawiać. I nie dziwię się, jest naprawdę cudowną osobą. Mieć takiego partnera jak on to naprawdę wielkie szczęście w życiu. A jak teraz jeszcze zaczął błyszczeć... za dużo myślę i teraz nie będę potrafił przesłać. 
– Tego takiego obciętego na garnek, młodszy od ciebie. Kto w ogóle teraz tak się obcina? – prychnąłem cicho. I on myśli, że z takim wyglądem kogoś sobą zainteresuje... Najpierw niech poprawi włosy, a później niech próbuje. Ale ja już dopilnuję, by mu się z moim chłopakiem nie udało. 
– A, chodzi ci o Ryo... Nie musisz się przejmować nim, zwykły kumpel – machnął na to wszystko ręką. Nic dziwnego. Nie potrafi chyba dostrzegać niektórych emocji. – Zresztą, on nie jest teraz ważny. Albo pójdziemy jutro razem, albo zostajemy.
– Nie chciałbym, byś z mojego powodu stracił ważnej znajomości – mruknąłem niezadowolony, ale czułem, że nie odpuści. Okrutnik z niego. – No dobrze. Skoro nie chcesz iść sam, to pójdę z tobą – powiedziałem, w końcu decydując się na to małe poświęcenie. No, może nie takie małe, bo jutro będę musiał zachować pozory, że czuję się komfortowo, i to bardzo dobre pozory. A w tym akurat jestem dobry. 

<Wilczku? c:>