Od Daisuke CD Haru

niedziela, 3 maja 2026

|
 Nie spodziewałem się takiego posiłku... no, ale czego innego można się było spodziewać po wilkołaku, jak nie porządnego kawałka mięsa. Mieszkanie z nim byłoby trochę problematyczne, nie mógłbym jeść codziennie takich posiłków, są dla mnie za ciężkie. Czemu ja w ogóle myślę o czymś takim? Do takich rzeczy jeszcze daleko, bardzo daleko, już nie mówiąc o tym, czy w ogóle będzie chciał ze mną zamieszkać. Bywam problematyczny, i doskonale o tym wiem. 
– Postarałeś się – uśmiechnąłem się do niego, podsuwając mu szklankę z moją whisky. – Nie tego się spodziewałem. 
– Chciałeś zostać zaskoczony, to jesteś – puścił mi oczko. – Ale muszę przyznać, tęskniłem za smakiem whisky. Dawno jej nie piłem – dodał, biorąc łyk. 
– Masz dopiero siedemnaście lat i już tak tęsknisz za alkoholem? To trochę przykre – pokręciłem rozbawiony głową. 
– Bo ja, jak już piję, to tylko dobry alkohol – puścił mi oczko. – Ja jestem po prostu koneserem – wypiął dumnie pierś. 
– Ależ oczywiście – pokręciłem z niedowierzaniem głową. – Do takiej wystawnej kolacji powinniśmy się chyba ładniej ubrać. Ja mam na sobie tylko koszulę, i to jeszcze nie swoją, ty tylko spodenki...
– Oj, mógłbyś się ładniej ubrać. Bo gdybyś się ładniej ubrał, mógłbym później to wszystko z ciebie zdjąć – uśmiechnął się do mnie szarmancko. 
– Jestem ciekaw, jak sobie byś poradził z moim gorsetem i tymi wszystkimi sznureczkami – uśmiechnąłem się na samo wspomnienie o tym. Oj, on i jego nie wprawione palce by bardzo się męczyły. 
– Jak to jak? Jak najszybciej. Jak z czymś bym się za długo jebał, użyłbym kłów, pazurów i zaraz by tych sznureczków nie było – stwierdził, na co uniosłem brew. 
– Postarałbyś się, a nie mi niszczył ubrania – pokręciłem z niedowierzaniem głową. 
– Może i mógłbyś się postarać... ale to lubisz. Po co więc mam to zmieniać? – wyszczerzył się do mnie głupio. Cwaniak. Już zdążył poznać moje nawyki.
– Bo może szkoda ci moich ubrań? – podsunąłem, delektując się jedzeniem. Jak ja to zjem, to do końca pobytu tutaj chyba nic nie zjem, a tak wiele dni nam tu nie pozostało. Jeszcze jutro, i pojutrze już musimy wracać do szkolnej rzeczywistości. Znów trzeba będzie ukrywać się przed wzorkiem uczniów, nauczycieli i wychowawców. Być cicho, kiedy nadejdzie nas ochota na bliskość. Po takiej wolności ciężko mi się do tego będzie przyzwyczaić. 
– Zdecydowanie wolałbym cię w moich ubraniach. Czy to koszuli, czy w bluzie _ stwierdził prosto. Wychodzi więc na to, że nie muszę się dla niego starać, skoro ma takie preferencje. Zapamiętam to sobie. I po powrocie jego z zajęć będę go witać, ubrany właśnie w coś, co należy do niego, tak, jak tego chce. O ile będę kończyć zajęcia przed nim, z tym też jest różnie. 
– Zapamiętam na przyszłość – powiedziałem cicho, uśmiechając się zaczepnie. – Przed powrotem do akademii będziesz pewnie chciał odwiedzić swoją przyjaciółkę? Obiecałeś jej to – dodałem po chwili ostrożnie. Doskonale pamiętałem, jak go zaprosiła do odwiedzenia ich cukierni. Jego, nie mnie, więc chcąc nie chcąc na ten czas będę musiał zostać tutaj. I to pewnie nastąpi jutro, bo kiedy indziej? Przynajmniej będę do tego czasu mógł dopilnować, aby był jak najbardziej zaspokojony. 

<Wilczku? c:>