Od Haru CD Daisuke

czwartek, 16 kwietnia 2026

|
 Wiedziałem, że dla niego głos to tylko dźwięk, coś zwyczajnego, niemal bez znaczenia. Ale dla mnie… dla mnie był czymś o wiele większym. Był zaproszeniem, obietnicą, czymś, co rozpalało we mnie chęć dalszej gry, tej naszej wspólnej zabawy, na którą oboje czekaliśmy.
- Oj, skarbie… - Szepnąłem cicho, z lekkim uśmiechem. - Nieważne jest to, co o tym myślisz. To znaczy… ważne jest, co myślisz o sobie, ale nie to, że oceniasz się tak surowo. Zwłaszcza nie swój głos. - Przesunąłem palcami po jego dłoni, zatrzymując ją na chwilę w swojej. - Wiesz… kiedy jesteśmy razem, chcę cię słyszeć. Chcę czuć, że jesteś tu ze mną naprawdę. Że oddajesz się tej chwili w całości. A żeby to zrobić… musisz przestać analizować. - Spojrzał na mnie z lekkim niedowierzaniem, unosząc brew. Jego dłoń powoli powędrowała do mojego policzka, muskając go delikatnie.
- Nie myśleć? - Zapytał, cicho, niemal z nutą rozbawienia. - I to ma być takie proste? - Uśmiechnąłem się łagodnie, nachylając się bliżej.
- Może nie proste… ale możliwe. Trzeba tylko pozwolić sobie poczuć. Zamiast myśleć, być. Tu i teraz. - Moje słowa zawisły między nami na krótką chwilę, zanim zmniejszyłem dzielącą nas odległość. Nasze usta spotkały się w powolnym, nasyconym emocjami pocałunku takim, który nie potrzebował słów, by powiedzieć wszystko.
Mój partner spojrzał na mnie, kiwając delikatnie głową, jakby ważył każde moje słowo. W jego oczach było coś miękkiego, zamyślonego, jakby naprawdę próbował mnie zrozumieć, a nie tylko usłyszeć.
- Nad czym się tak zastanawiasz? - Zapytałem cicho, przyglądając mu się uważnie.
Nie mogłem oderwać od niego wzroku. Był… hipnotyzujący. Mój piękny panicz. Chciałem na niego patrzeć bez końca, podziwiać każdy jego ruch, każdy oddech. Chciałem, żeby w tej chwili był wszystkim, tylko mój, tu i teraz.
- Nad tobą… - Odpowiedział w końcu, jego głos był niższy, spokojniejszy. - Nad tym, co mi powiedziałeś. - Zbliżył się jeszcze trochę, a między nami zrobiło się nagle cieplej, ciaśniej, intensywniej. Jego ruchy były powolne, niemal badawcze, jakby sprawdzał, na ile może sobie pozwolić. - To wszystko… brzmi łatwo, kiedy mówisz - Dodał ciszej, muskając mnie lekko, jakby nie do końca świadomie. - Ale kiedy naprawdę czuję… - Nie dokończył, ale nie musiał. To napięcie mówiło za niego.
Uśmiechnąłem się lekko, przesuwając dłonią po jego boku.
- Właśnie o to chodzi - Szepnąłem. - Żeby przestać próbować to kontrolować. - Poprosiłem, mówiąc mu tylko tyle lub aż tyle ile było mu potrzebne.
Mój panicz kiwnął lekko głową, jakby podjął w sobie cichą decyzję. To wystarczyło. Nie czekałem dłużej.
Przyciągnąłem go do siebie, wciągając go w naszą grę, w ten świat, który budowaliśmy tylko dla siebie. Prowadziłem go powoli, pewnie, pokazując mu wszystko to, czego zdążyłem się nauczyć… wszystkie te drobne „sztuczki”, które nie polegały na kontroli, a na wyczuciu. Na bliskości. Na zaufaniu.
Moje ruchy były spokojne, uważne, chciałem, żeby czuł się bezpiecznie. Żeby wiedział, że może odpuścić, że nie musi się pilnować ani analizować każdego oddechu.
- Widzisz? - Szepnąłem przy jego uchu. - Nie myślimy, czujemy - Dodałem, łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku, nim położyłem go znów na łóżku, pieszcząc jego piękne ciało które tak bardzo kochałem.

<Panicznu? C:>