Od Haru CD Daisuke

środa, 1 kwietnia 2026

|
To pytanie zostało sformułowane tak, jakbym miał mieć tych kochanków setki, jeśli nie tysiące. To oczywiście przesada. Czy było ich kilku, może kilkunastu? Być może… ale szczerze mówiąc, nigdy nie przywiązywałem do tego większej wagi. Nie analizowałem ich. Nie analizowałem tego, ani nie liczyłem tych relacji, bliską łóżkową relację tak naprawdę miałem tylko jedną..
Był w moim życiu taki okres, kiedy miałem bardzo bliskiego przyjaciela. Oboje byliśmy podobni, lubiliśmy bliskość i fizyczne przyjemności. Kiedy więc pojawiała się potrzeba, po prostu dawaliśmy sobie nawzajem to, czego chcieliśmy. Czy zdarzało mi się go podrapać? Nie potrafię tego jednoznacznie powiedzieć. W pewnych momentach… zwłaszcza podczas pełni… nie do końca kontroluję to, co robię. Nigdy jednak nie zrobiłbym niczego celowo, by kogoś skrzywdzić. Jeśli zdarzało się, że moje paznokcie zostawiały ślady albo wbijałem się zbyt mocno, wynikało to raczej z czegoś, nad czym nie zawsze potrafię zapanować.
- Tak naprawdę nie miałem wielu partnerów. W rzeczywistości byłem blisko cieleśnie tylko z jedną osobą. Czy ją kiedykolwiek zraniłem? Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek się na to skarżyła. A jeśli nawet coś takiego miało miejsce… to nigdy nie zostało wypowiedziane na głos.
Ale to wszystko należy do przeszłości. Dziś nie ma to dla mnie znaczenia. Teraz najważniejszy jesteś Ty. Wszystko, co było kiedyś, zostawiam za sobą, nie chcę do tego wracać ani tego rozpamiętywać. - Powiedziałem spokojnie, próbując wyjaśnić swoje podejście i odpowiedzieć na jego pytania.
Daisuke spojrzał na mnie uważnie. A w jego oczach pojawiło się coś trudnego do odczytania, cień zastanowienia, może nawet lekkiego niepokoju. Widziałem, że coś analizuje, że jego myśli krążą wokół czegoś konkretnego. Zastanawiałem się, jakie pytanie za chwilę padnie i czy będę na nie gotów. Bo znając go już trochę, może mnie tym pytaniem mocno zaskoczyć.
- Jak na kogoś, kto miał tylko jednego łóżkowego partnera… jestem w tym naprawdę bardzo dobry - Powiedział w końcu.
W jego głosie pobrzmiewało zaskoczenie, ale było w nim też coś jeszcze. Coś, co kazało mi unieść brew i przyjrzeć mu się uważniej. Czy to była… zazdrość? Ledwie zauważalna, ukryta gdzieś pod powierzchnią, ale jednak obecna.
Uśmiechnąłem się pod nosem.
- A widzisz… miałem dobrego nauczyciela - Odpowiedziałem lekko, z nutą rozbawienia, pozwalając sobie na trochę głupkowaty uśmiech.
Przez krótką chwilę nie odrywałem od niego wzroku, jakbym chciał zobaczyć, jak zareaguje na te słowa. Czy się zirytuje? Czy zacznie drążyć temat? A może powie coś, co tylko bardziej podsyci to dziwne napięcie między nami?
- Cóż… w takim razie musisz być też dobrym nauczycielem dla mnie. Nie chciałbym przynieść ci wstydu - Odparł.
Jego słowa zupełnie mnie zaskoczyły. Tego się nie spodziewałem. Przez chwilę tylko na niego patrzyłem, jakbym próbował upewnić się, że dobrze go zrozumiałem. A jednak, mówił poważnie.
I co dziwne… wcale mi to nie przeszkadzało.
Wręcz przeciwnie.
Jeśli naprawdę tego chciał, mogłem nauczyć go wszystkiego, co sam potrafiłem. Najlepiej, jak tylko umiałem.
Uśmiechnąłem się powoli, z lekką nutą zadziorności.
- Wiesz… dwa razy nie musisz mi tego powtarzać - Odpowiedziałem, podnosząc się do siadu. - Chętnie nauczę cię tego i owego. - Na moment zawiesiłem głos, przyglądając mu się uważnie. - A w tym temacie… jestem naprawdę dobry. - W moim spojrzeniu pojawiło się coś wyzywającego, jakby ciche zaproszenie, do spełnienia jego małej prośby.

<Paniczu? C:>