Może nie byłem ekspertem, jak chodzi o kobiece głosy. Nawet z ciekawości nigdy nie chciałem z kobietami spróbować. Nigdy mnie one nie interesowały. Od razu wiedziałem, że swoją przyszłość chciałbym budować tylko z innym mężczyzną, jeśli miałbym zaznać chociaż odrobinkę szczęścia. Niektórzy to ponoć okrywają, a ja od samego początku wiedziałem, że jestem inny, jak chodzi i o moją rasę i orientację. Coś było ze mną nie tak, no i moje przeczucie mnie nie myliło.
- Czy ja wiem? Mnie podoba się tylko twój głos. Mógłbym go słuchać cały czas, a ty używasz go tak mało, czy to przy seksie, czy tak na co dzień. Mówię tylko ja, zagłuszam cię, przez sen gadam... że ty masz dla mnie cierpliwość, to ja w szoku jestem – przyznałem cicho, poprawiając jego kosmyki opadające na czoło. Mój słodziaczek. Widziałem, jak moje słowa go peszyły, czego nie rozumiałem. Nie umiał przyjmować komplementów, a przecież był najpiękniejszą istotką na świecie. Każdy ślepy był w stanie to stwierdzić.
- Twój głos też jest ładny. Wypełnia ciszę, która to towarzyszyła mi praktycznie całe życie – powiedział, nieśmiało unosząc wzrok. Był padnięty. Chwila, i mi tu zaśnie. A ja przytulę go, ukryję w swoich ramionach, wsunę nos w jego pachnące kosmyki i także mu w tej czynności potowarzyszę. To całe sprzątanie ogarnę, jak wstanę. Albo już jutro...? Wszystko zależeć będzie od tego, kiedy się obudzimy. Bo jak się przebudzę w środku nocy, to jaki ma to sens?
- Mój głos to jest tak dobitny, że wszystko wypełni – odpowiedziałem spokojnie, łagodnie, nie chcąc go przypadkiem wybudzić. Tak to już jest z moim głosem, muszę się pilnować... a później będę i tak coś tam mamrotał przez sen i tak. Muszę w końcu jakoś to ogarnąć, o ile się da. Nie chcę go wybudzać, bo śnią mi się jakieś dziwne sny. - Zwłaszcza w nocy.
- Czasem lubię sobie ciebie posłuchać w nocy, wiesz? Ciekawych rzeczy się można dowiedzieć. Zabawnych też. Raz miałem okazję posłuchać twojego oburzenia na wiewiórki, które to ukradły ci jedzenie. To było interesujące – powiedział cicho a kąciki jest ust uniosły się w delikatnym, nieśmiałym uśmiechem.
- Co to za ciekawe rzeczy? - zapytałem, marszcząc brwi. Co ja mogłem mówić przez sen? Zdradzałem mu swoje plany? Pomysły na randkę? A może obawy? Musiałem wiedzieć więcej.
A Mikleo co? Uśmiechnął się tylko tajemniczo, a następnie zamknął oczy i przysunął się bliżej, chowając twarz w mojej klatce piersiowej. Opatuliłem go ramionami, i nie tylko, wysunąłem swoje skrzydła i nimi też odgrodziłem go od całego świata, by nic mu się stało. Bardziej niż do latania lubiłem je wykorzystywać do chronienia go. To było takie... naturalne. Jakby do tego zostały stworzone.
- Okrutny jesteś. Ja tu ci zdradzam moje najskrytsze sekrety przez sen, a ty mi o tym nie mówisz – bąknąłem cicho, gładząc delikatnie jego plecy.
<Owieczko? C:>