Od Soreya CD Mikleo

środa, 18 marca 2026

|
Skoro moja najsłodsza Owieczka chciała kąpieli, ja z wielką chęcią przygotuję jej kąpiel. Muszę tylko pamiętać, że mój piękny Miki nie lubi gorących kąpieli, więc musiałem pamiętać, że woda nie może mieć zbyt wysokiej temperatury. Ciepła, ale nie za ciepła, i dobrego olejku też muszę użyć, by ładnie pachniało. Teraz tak właściwie sobie zdałem sprawę, że nie mam pojęcia, jakie on zapachy lubi. Nigdy mi nic nie mówił na ten temat... a ja głupi nie dopytywałem. Wolał kwiatowe nuty? Owocowe? Cytrusowe? A może bardziej takie jedzeniowe słodkie, jakieś takie ciasteczka czy inne rzeczy... a może wręcz przeciwnie, był fanem jakichś takich głębokich, poważnych nut, jakichś drzewnych, skórzanych, może bursztyn, piżmo... nie, nie czułem go w tych nutach. On pachniał jak słodziutkie ciasteczko, przynajmniej dla mnie. Ale czy takie zapachy są jego ulubionymi? Będę musiał się dopytać, ale jakoś tak dyskretnie... dobra, tą dyskrecję sobie mogłem odpuścić, i tak nie umiem być w ogóle subtelny, czy dyskretny. 
Wlałem do naszej małej balii to, co miałem, jakąś magnolię, czy coś takiego. Magnolia to chyba był jakiś kwiat... tak mi się coś wydaje. I całkiem nieźle pachniało. W najbliższym czasie będę musiał zrobić jakieś zapasy tych płynów do kąpieli... ale najpierw może skupię się na tym, by załatwić tę sprawę z moim tatą. Nie mogę przecież pozwolić mu, by zrobił krzywdę mojemu chłopakowi. On w końcu nic złego nigdy nie zrobił. Wręcz przeciwnie, to najsłodszy i najukochańszy serafin na tej ziemi. Powinien się cieszyć, że mam kogoś takiego przy sobie. Na nikogo lepszego nie mogłem w końcu trafić. 
- Miki, gotowe – zawołałem po niego, prostując się. Było wszystko... no, może jeszcze brakowało tu świeczek. Co prawda, było całkiem widno, ale nawet jak jest widno to potrafią zrobić klimat. A ja jestem głupi i o tym pomyślałem za późno. Powinienem się bardziej starać. Zaskakiwać go. Pokazywać mu, że kocham go nad życie i jeszcze troszkę bardziej, no bo właśnie taka była prawda. Gdybym był tylko trochę lepszy, sprytniejszy, mądrzejszy, łatwiej by mi było pokazywać te wszystkie emocje. Chciałbym, żeby był świadom, jak bardzo jestem mu wdzięczny za.... no cóż, tak właściwie, to wszystko. Gdyby nie on, nie wiem, co ja bym zrobił ze swoim życiem. Pewnie dalej bym był w akademii i zastanawiał się, czemu nie potrafię robić tych wszystkich rzeczy, jakie to anioły powinny w moim wieku umieć. Dalej nie wiem, gdzie zmierza moje życie, ale wystarczy mi, że Mikleo jest obok, i ja jestem szczęśliwy. I wtedy się nie przejmuję. Wtedy wiem, że wszystko na pewno się nam uda...
- Pięknie pachnie – przyznał, wchodząc do środka, mając narzuconą na swoje smukłe ciało moją koszulę. Mój panie... on wyglądał tak cudownie. On miał ciało jak... sam nie wiem, do czego można je porównać. Nie jestem w końcu poetą. Jak łabędź? A może bardziej jak łania...? W sumie, łanie są właśnie takie smukłe, i wdzięczne, i mają duże oczy, zupełnie właśnie jak Mikleo. Ale Mikleo i łania... jak serafin wody ma być podobny do łani? Mój Miki był naprawdę dziwny. Piękny. I mój, calutki mój. 
- A ty cudnie wyglądasz – powiedziałem bez ogródek. - Szkoda, że jestem taki głupi. Chciałbym umieć robić ci naprawdę wspaniałe i kwieciste komplementy. A tymczasem najlepsze, co mogę powiedzieć... to nie wiem, to może to, że przypominasz mi łanię. I jak to powiedziałem na głos, brzmi to tragicznie. Wiesz, co, nie zwracaj na mnie uwagi, ja po prostu głupi jestem... może po prostu się skupmy na kąpieli – zaproponowałem, starając się ukryć zażenowanie. Przecież im bardziej ja się staram, tym prędzej go stracę, za głupi dla niego jestem.

<Owieczko? C:>