Jego słowa mnie rozbawiły, w końcu miał rację. Moja babcia jeszcze nie zdążyła wyjść, a ja już myślałem o piciu. No cóż… jakby to ująć, ten dom był również moim domem, a więc mogłem pozwolić sobie na więcej niż przeciętny człowiek.
W naszym domu, u Wilków, zawsze istniała pewna zasada: „co moje, to twoje, a co twoje, to moje”. Dzieliliśmy się wszystkim. Nigdy nie było między nami tajemnic. Nigdy nie zdarzyło się, żeby babcia jadła coś, czego ja nie mogłem spróbować, albo piła coś, co było dla mnie zakazane. Oczywiście, alkoholu jako dziecko nie mogłem, byłem za młody, ale nigdy nie czułem takiej potrzeby. To po prostu nie było mi potrzebne.
Teraz jednak wszystko się zmieniło. Jestem już prawie pełnoletni i mogę pozwolić sobie na coś więcej, choćby symboliczny kieliszek w towarzystwie babci albo partnera, którego ona zaakceptowała z zaskakującą łatwością. Mówiłem mu przecież, że ta kobieta go polubi i nie myliłem się.
Daisuke jest cudownym mężczyzną. Daje mi szczęście, radość i poczucie spełnienia, wszystko to, czego kiedykolwiek potrzebowałem. Moim szczęściem jest właśnie on. I dopóki śmierć nie spróbuje nas rozdzielić, nie pozwolimy, by cokolwiek stanęło między nami.
Nocami, a właściwie w każdej chwili, jesteśmy nierozłączni. Czuję, że jest przy mnie szczęśliwy, tak samo jak ja przy nim. Tworzymy jedność dziwną, a jednocześnie doskonale się rozumiejącą.
Jesteśmy jak woda i ogień różni, a jednak nierozerwalnie bliscy.
-;Wiesz, jak jest… nie wychowano mnie zbyt dobrze. Wychowywała mnie babcia, która rozpieszczała mnie najlepiej, jak potrafiła. No i potem wyrasta z tego taki młody dorosły, który wszystkiego oczekuje - Odparłem z lekkim, głupkowatym uśmiechem, dobrze wiedząc, że obaj tylko żartujemy. W końcu się kochamy, a na takie przekomarzanie można sobie pozwolić tylko wtedy, gdy obie strony naprawdę tego chcą.
- Zdecydowanie będę musiał nauczyć cię lepszego zachowania - Stwierdził, uśmiechając się zadziornie.
- Nauczysz mnie? Hm… już nie mogę się doczekać - Odpowiedziałem z tym samym zaczepnym uśmiechem, merdając wesoło swoim długim ogonem.
Moja babcia, która pojawiła się w kuchni, najwyraźniej usłyszała naszą rozmowę. Uniosła jedną brew i przyjrzała mi się uważnie. Oczywiście wiedziałem, że doskonale zdaje sobie sprawę z naszego żartu, choć jej mina była rozbrajająca, wyglądała, jakby trochę się obraziła. Ale znałem ją zbyt dobrze, by się na to nabrać. Ta kobieta nie miała powodu się gniewać, nie o coś takiego. Żartowaliśmy i ona o tym wiedziała. Ja zresztą też byłem tego pewien jak niczego innego na świecie.
- Źle cię wychowałam, tak mówisz? - Zapytała, a na jej ustach błąkał się lekki uśmiech.
- Cóż… według mojego partnera mógłby wychować mnie jeszcze lepiej - Odparłem z rozbawieniem, zrzucając winę na Daisuke wiedząc, że babcia i tak nie odbierze tego poważnie.
- I bardzo dobrze. Trzeba pilnować tego młodego wilka. Jest za mało odpowiedzialny - Musisz o niego dbać, żeby nie narobił więcej głupot - Powiedziała, stając po jego stronie, choć śmiała się przy tym cicho.
- Obiecuję pani, że będę pilnował - Zapewnił, a babcia od razu uśmiechnęła się ciepło i wróciła do przygotowań do wyjścia.
- No widzisz… musisz mnie wychowywać - Rzuciłem, wyraźnie rozbawiony całą sytuacją.
<Panicznu? C;>