Od Soreya CD Mikleo

środa, 11 marca 2026

|
 Widziałem, jak mój słodki Miki już zaczynał zasypiać, dlatego go nie dopytywałem już o nic. Po prosty przysunąłem go bliżej siebie, szczelniej opatuliłem skrzydłami i zamknąłem oczy. Nie miało teraz sensu go wypytać, a w sumie te nie wiem, czy tak bardzo bym chciał wiedzieć, co takiego czasem gadam. Moje sny potrafią być naprawdę dziwne, więc zdania wyrwane z kontekstu, które to gadam, są na pewno dziwne. Najważniejsze, że nie uważa, że go obrażam, bo takie sytuacje też miałem. 
- Dobranoc, Owieczko – powiedziałem cicho do niego, także przymykając oczy. Teraz nie miało sensu zabieranie się za sprzątanie, czy cokolwiek innego. Obudzę się, to wtedy się zabiorę za sprzątanie, i kąpiel i wszystko, co tylko trzeba będzie zrobić. 
Mikleo mi nie odpowiedział, a więc to oznaczało jedno, już zasnął, moje zmęczone maleństwo. Wsunąłem nos w jego włosy, i całkowicie odciąłem się od wszelkich bodźców. 
Obudziłem się... sam nawet nie wiem, może jakieś dwie, trzy godziny później? Podniosłem swoje powieki i pierwsze, co zauważyłem, to rozbawioną twarz mojej Owieczki. Mikleo zdecydowanie nie spał. I to nie spał od dłuższego czasu, tego też byłem pewien. A skoro nie spał od dłuższego czasu, i się we mnie wpatrywał, i był rozbawiony... nie spodobała mi się konkluzja, do której doszedłem. 
- Znów coś gadałem? - spytałem zawstydzony czując, jak moje policzki zaczynają pąsowieć. Już sama myśl, że coś głupiego powiedziałem sprawiała, że czułem się głupio. 
- Może... ale nie martw się, to nie było nic złego – odpowiedział, gładząc mój policzek. - Musiałeś mieć bardzo interesujący sen. 
- Tak? Nie wiem, nie pamiętam nic – powiedziałem cicho, dalej zawstydzony. - Może powinienem sobie zaklejać usta na noc? Wtedy będziesz mógł normalnie wypocząć. 
- Ale po co? Przecież wypoczywam. Naprawdę mi to nie przeszkadza, wypoczywam całkiem nieźle. Naprawdę mi to nie przeszkadza, wiesz? Właściwie, to bardzo ciekawe, i urocze – odpowiedział, uśmiechając się szeroko. - Nie musisz się tego wstydzić. Nic złego nie robisz. 
- A jak kiedyś coś złego powiem? I cię skrzywdzę, bo pomyślisz, że cię obrażam, a śni mi się jakaś głupia głupota? - zapytałem, odrobinkę się tego obawiając. Nie kontroluję w końcu tego, co mi się śni. Znaczy się, niektórzy to potrafią, ale mi się nigdy nie udało, i najpewniej nigdy mi się nie uda. 
- Przede wszystkim wiem, że może ci się śnić jakaś głupia głupota. I na pewno się nie obrażę, nigdy nie musisz się tym przejmować ani się wstydzisz. Chyba, że zaczniesz gadać imię jakiegoś faceta, wtedy mogę się obrazić – powiedział, a ja się lekko zmieszałem. Boże, przecież to się może wydarzyć... ale nie dlatego, że myślę o kimś innym i że kogoś innego chcę, w życiu, ale przecież może się jakiś chłopak pojawić w moich snach. - No już, żartuję tylko, nie spinaj się tak. 
- Ty żartujesz, ale moi poprzedni partnerzy mieli do mnie o to problem, bo przez sen mówiłem twoje imię. Znaczy, chyba żadnych dziwnych czy dwuznacznych snów. Po prostu za tobą tęskniłem i... rany, po co ja w ogóle o tym mówię – wymamrotałem czując, że język mi się plącze. Jeszcze pomyśli, że miałem o nim jakieś dziwne sny, kiedy byliśmy tylko przyjaciółmi, i będzie mnie miał za dziwaka, i niewyżyty, i jeszcze mnie zostawi. 

<Owieczko? C:>

Etykiety