Od Daisuke CD Haru

środa, 11 marca 2026

|
 Jego babcia była naprawdę przedziwną osobą. Pozwalała mu pić jawnie wino, mało tego, robiła to z nim, i jeszcze teraz chce nas zostawić samych, kiedy wie, że jego wnuk jest bardzo pobudzony, delikatnie to ujmując. I jestem tu z nim ja. Przecież to oczywiste, że nie będziemy grzeczni. A jednak... przyzwala na to wszystko. Która normalna babcia, matka, ojciec... kto normalny z opiekunów tak robił? Nie wyobrażam sobie, by moja babcia przyzwalała mi na podobne rzeczy. Zostałbym chyba zamknięty w pokoju o chlebie i wodzie, bym przemyślał swoje zachowanie bardzo dobrze i by takie głupoty mi z głowy wypadły. O ile dostałbym chleb i wodę. Wierzę, że ona byłaby do tego zdolna. Zleciła moje porwanie, obwiniała, że dałem się złapać... co jeszcze mogłaby zrobić, bym to ja czuł się winny tego, że żyję?
- Dziękuję – powiedziałem z delikatnym uśmiechem, stawiając jeden z kubków przed jego babcią, a drugi obok miejsca, na którym ja miałem usiąść. - Przygotować ci kawę? 
- Nie trzeba, nie mam ochoty, za to jestem strasznie głodny – odpowiedział, uśmiechając się do mnie ładnie, a jego uszka tak uroczo się mu poruszyły. Jakże mi się one podobały... chyba nigdy mi się to nie znudzi. 
- Skoro tak chcesz – powiedziałem, zajmując swoje miejsce. - Smacznego – dodałem grzecznie, zabierając się za jedzenie. 
Bardzo rzadko jadłem śniadanie na słodko. Tak właściwie, to w ogóle ich nie jadałem w domu. Słodkie czyli niezdrowe, taką zasadę wyznaje moja babka, i przez to nasz kucharz także musi uważać na to, co przygotowuje. Bardzo, bardzo rzadko zdarza się, że babka gdzieś wyjeżdża i na jakiś czas zostaję sam w rezydencji, i wtedy kucharz stara się coś przemycać słodkiego specjalnie dla mnie. Mam naprawdę kochanego kucharza. 
I jeszcze bardziej kochanego chłopaka. Jak tylko Haru zauważył, że bardzo ciągnie mnie do słodkiego, tak często starał się pilnować, by coś słodkiego mi przygotować. A tu muffinki, a tu jakieś ciasto, a to koktajl, gorąca czekolada, czy też pełne dania. Dopiero przy nim dowiedziałem się, co to naprawdę znaczy posiłek na słodko. I odrobinkę mnie to martwi, bo moja waga staje się coraz to większa, ale jemu to przecież nie przeszkadza. Nie wiem, jakim cudem on uważa, że jestem za chudy. Powiedziałbym, że w tę drugą stronę, no ale ja jestem przecież zbyt surowy względem siebie. 
- Bardzo dobre – pochwaliłem go, zerkając na jego talerz. Ja dopiero co zacząłem, a on... cóż, już kończył. Zajęło mu to chwilę, by pochłonąć swoją porcję. Chyba powinienem zaproponować mu inne śniadanie. Jakieś bardziej... mięsne. Jakąś szynkę na kanapki... albo tatar. Tatar też mógłby być dla niego dobry. Ale głupi ja o tym nie wiedziałem. 
- Cieszy mnie to, starałem się dla ciebie – odpowiedział, uśmiechając się szeroko. Zaraz też wstał od stołu, by zacząć sprzątać. Muszę się trochę pospieszyć, jeżeli chcę mu dotrzymać kroku. 
- Ja też dziękuję. Pójdę się przygotować do wyjścia – powiedziała jego babcia, odstawiając talerz do zlewu i wyszła z kuchni, zostawiając nas samych. Tym razem nie próbowała sprzątać po posiłku. Może też dlatego, że nie widziała w tym sensu, Haru już był w swoim świecie i miał swoje tempo. 
- Trochę się nie spodziewałem tego, że będziemy mieć szansę pobyć dzisiaj sami – powiedziałem cicho, podając mu pusty talerz. - Twoja babcia ma bardzo ciekawy sposób na wychowywanie. Moja w życiu by tak nie postąpiła.

<Wilczku? C:>