Od Haru CD Daisuke

niedziela, 8 lutego 2026

|
Tak jak obiecałem, od razu zabrałem się do pracy, chcąc przygotować mu gorącą czekoladę, dokładnie taką, na jaką miał dziś ogromną ochotę.
Oczywiście nie minęła chwila, a do kuchni przyszła moja babcia. Wystarczyło jedno spojrzenie, bym wiedział, że coś jest nie tak. A to nie tak oznaczało tylko jedno. Do domu wróciło zbyt dużo pieniędzy. Babcia nie była głupia, doskonale wiedziała, ile co kosztuje i potrafiła liczyć szybciej niż niejeden sprzedawca.
- Haru - Odezwała się w końcu - Chcesz mi powiedzieć, że Daisuke zapłacił za zakupy? - Podgrzewałem właśnie mleko potrzebne do zrobienia czekolady, udając, że pytanie wcale mnie nie zaskoczyło. Bo w sumie, dlaczego by miało? Wiedziałem, że prędzej czy później i tak do mnie przyjdzie.
- Babciu, a czy to ma jakiekolwiek znaczenie? - Odpowiedziałem spokojnie. - Przynieśliśmy wszystko, czego potrzebowałaś. Jest dokładnie to, co było na liście, więc naprawdę nie ma o czym rozmawiać. - Uśmiechnąłem się do niej delikatnie, a potem szybko zmieniłem temat. Nie chcąc dalej drążyć tego konkretnego. - A poza tym… nie uwierzysz, kogo spotkałem. Florę. Dawno jej nie widziałem, aż jestem w szoku, jak bardzo się zmieniła. - Na twarzy babci natychmiast pojawiło się zaskoczenie.
- Florę? - Powtórzyła. - Rzeczywiście, dawno jej nie widziałam. To taka sympatyczna dziewczyna… Dobrze, że w tej najgorszej chwili swojego życia miałeś przy sobie tak cudowną przyjaciółkę. - Uśmiechnęła się łagodnie, po czym po chwili dodała, jakby mimochodem. - Chociaż muszę przyznać, że cieszę się, iż nie jesteście w związku. Ona zupełnie do ciebie nie pasuje. Jako przyjaciółka fantastyczna, ale wydaje mi się, że na żonę byłaby raczej kiepska. - Zerknęła w stronę salonu, gdzie mój partner siedział na kanapie, a na jego kolanach spokojnie leżał kot. - Ten chłopak - Dodała - Da ci znacznie więcej szczęścia, niż ona kiedykolwiek mogłaby. - Nie wytrzymałem i parsknąłem cichym śmiechem. Taka już była moja babcia, bezpośrednia, przenikliwa i zawsze skupiona na jednym. Na tym, żebym był szczęśliwy. W końcu tylko ja jej tu zostałem. Nie mieliśmy już nikogo więcej.
- Wiem, babciu. On zmienił całe moje życie - Przyznałem, uśmiechając się do niej bez próby ukrywania szczęścia, jakie czułem u boku tak cudownego chłopaka.
- I właśnie dlatego masz o niego dbać - Odparła stanowczo. - Bo jeśli to schrzanisz, obiecuję ci, że ci się za to dostanie. - Pogroziła mi palcem, a ja tylko zaśmiałem się pod nosem, nalewając gorącą czekoladę do kubków. Zrobiłem jej wystarczająco dużo dla całej naszej trójki. Wiedziałem w końcu, że każdy z nas ma dziś na nią ochotę, mimo że nikt po za Daisuke nie powiedział tego na głos.
- Wiem o tym, babciu. Naprawdę nie musisz się martwić - Zapewniłem ją łagodnie, podając jej kubek. - Napij się, na pewno ci posmakuje. - Z tymi słowami ruszyłem do salonu, niosąc kolejny kubek, by uraczyć nim mojego partnera. - Proszę, kochanie - Odezwałem się cicho. - Mam nadzieję, że jest wystarczająco słodka. - Usiadłem tuż obok niego na kanapie i przytuliłem się bez wahania, opierając głowę o jego ramię. Ciepło napoju mieszało się z ciepłem jego ciała, a w tamtej chwili wszystko wydawało się dokładnie takie, jakie powinno być, po prostu idealne..

<Panicznu? C:>