Od Haru CD Daisuke

czwartek, 19 lutego 2026

|
Gdy wróciłem do salonu tylko po to, by zadać mojemu partnerowi jedno krótkie pytanie, od razu zauważyłem, że spał. Leżał nieruchomo na kanapie, z dłonią opartą luźno na poduszce, a jego oddech był spokojny i równy. Przytulając mimo wolniej kota do siebie. A więc jednak był zmęczony. Właściwie wcale mnie to nie dziwiło, byłoby raczej dziwne, gdyby nie zasnął, skoro przez większość nocy nie zmrużył oka. Sam nawet nie wiedziałem, ile dokładnie spał, godzinę? Może dwie? Zasłużył na odpoczynek. Ani ja, ani moja babcia nie zamierzaliśmy mu w tym przeszkadzać.
Cicho podszedłem do stołu i zebrałem ostatnie rzeczy, które na nim zostały. Starałem się nie wydać najmniejszego dźwięku. Szkło lekko zadźwięczało w moich dłoniach, więc na moment wstrzymałem oddech i zerknąłem w jego stronę. Nie poruszył się. Uśmiechnąłem się pod nosem i wróciłem do kuchni, odkładając wszystko do zlewu.
- Zapytałeś? - Babcia odezwała się od razu, gdy tylko mnie zobaczyła.
- Daisuke zasnął - Odpowiedziałem spokojnie, podwijając rękawy i odkręcając wodę.
Babcia spojrzała na mnie uważnie, jakby chciała coś jeszcze powiedzieć, ale ostatecznie tylko skinęła głową. Może chciała sama zająć się naczyniami, jednak dziś i tak wystarczająco się napracowała. To ja mogłem przejąć obowiązki. Nie musiała się już niczym martwić.
Ciepła woda spływała po moich dłoniach, a ja czułem dziwną ulgę, w domu panował spokój. Taki prawdziwy, bez pośpiechu. I chyba właśnie tego wszyscy dziś potrzebowaliśmy.
- Biedaczyna. Może powinieneś przenieść go do sypialni? Tam będzie mu znacznie wygodniej - Zaproponowała babcia, zerkając w stronę salonu.
Jej pomysł był całkiem rozsądny. Przez moment naprawdę się nad tym zastanowiłem. Bałem się jednak, że jeśli wezmę go na ręce albo choćby delikatnie nim poruszę, obudzi się. A tego bym nie chciał. Niech śpi. Niech nic mu nie przeszkadza, nawet ja.
- Lepiej nie - Odpowiedziałem cicho. - Ma bardzo delikatny sen. Nie chcę, żeby się obudził. A ta kanapa wcale nie jest aż tak niewygodna. - Starałem się mówić lekko, jakby to była zwykła, praktyczna decyzja, ale prawda była taka, że po prostu chciałem oszczędzić mu choć odrobinę zmęczenia więcej. Układałem mokre naczynia na suszarce, jedno po drugim, wsłuchując się w cichy szum wody i w spokój, który rozlał się po domu. - Jeśli będzie mu chłodno, przykryję go dodatkowym kocem - Dodałem po chwili ciszej.
Babcia uśmiechnęła się pod nosem, jakby rozumiała więcej, niż mówiłem na głos.
Moja babcia wyraźnie nie popierała mojego pomysłu, ale cóż, na to już nic nie mogłem poradzić. Nie chciałem go budzić. Wolałem dać mu święty spokój, pozwolić odpocząć. Gdy tylko zregeneruje siły, sam się obudzi. Nic złego przecież mu się nie stanie, jeśli raz prześpi się na kanapie.
- Skoro tak uważasz… - Westchnęła w końcu, odpuszczając, choć z wyraźną niechęcią.
Ale co mogła zrobić? I tak nie zmieniłbym zdania. Wiedziałem, że tak będzie najlepiej.
- Tak uważam - Potwierdziłem spokojnie, wycierając dłonie w kuchenny ręcznik.
Odwiesiłem go na miejsce i spojrzałem na nią łagodniej.
- Posprzątane. Chciałabyś może napić się jeszcze trochę wina? - Zaproponowałem, dobrze wiedząc, że prawdopodobnie się zgodzi.
Babcia uniosła lekko brwi, po czym skinęła głową z delikatnym uśmiechem. Nalałem nam wina. Siadając przy stole, aby wspólnie porozmawiać na tyle cicho, na ile to było możliwe, aby nie obudzić mojego panicza.

<Panicznu? C:>