Skromnie stwierdziłem, że nie byłem aż tak niesamowity. Pewnie w jego oczach owszem, bo jednak jestem bardziej doświadczony i to go tak zaskakuje, ale wydaje mi się, że są osoby lepsze ode mnie. Wiedziałem też jednak, że im więcej będziemy razem się kochać, tym więcej rzeczy, pozycji, stymulacji będziemy poznawać i tym samym ulepszać nasze stosunki. O to w tym wszystkim chodziło, we wzajemnym poznawaniu się.
– Myślę, że niesamowite rzeczy to jeszcze poznasz – zapewniłem go, całując czubek jego nosa. – Wiesz, że teraz powinniśmy się umyć?
– Wiem... ale to za chwilę. Jeszcze możemy tutaj sobie poleżeć – poprosił, uśmiechając się do mnie ładnie. W sumie to faktycznie, możemy. Deszcz dalej padał, i padał naprawdę silnie, więc nic nie jestem w stanie zrobić. Z jednej strony to fajnie, bo nie muszę nic robić, mogę odpocząć, spędzić z nim czas. Z drugiej, to mniej pieniędzy. A pieniądze są tutaj ważne, chciałbym trochę zaaranżować ten dom, przemalować, dodać coś od siebie, by było wiadomo, że ten domek jest nasz. Że ma naszą rękę w tym wszystkim. – Dalej jest szaro i ponuro – dodał ze smutkiem.
– Chciałeś wyjść? – spytałem, poprawiając się na poduszkach. Oczywiście, że chciał. Wczoraj go zgarnąłem z biblioteki i ponad pół dnia spędziliśmy razem, i dzisiaj znów miałby tu być? Przecież on by się tutaj ze mną zanudził.
– Chciałem. Ale dalej pada – odpowiedział, nieumiejętnie kryjąc smutek w głosie.
– I co z tego? Z cukru nie jestem. Wezmę parasolkę, założę płaszcz, i możemy pospacerować. Nie wiem, czy mogę zaproponować coś więcej. Nigdzie nie usiądziemy, nic pewnie otwarte nie jest... – westchnąłem ciężko, intensywnie myśląc. Gdzie możemy iść? Znaczy, on może iść gdzie tylko chce. Ja go przecież nie będę powstrzymywał.
– A jak zmarzniesz? – zadał pytanie, którego w ogóle zadać nie powinien. Zbyt bardzo się o mnie przejmuje.
– To mnie znów rozgrzejesz – wymruczałem mu do ucha i ucałowałem go w policzek. – Chodź, umyjemy się i wychodzimy. Nie ma co tracić dnia, jutro być może nie będziemy mieć tyle czasu, co teraz – dodałem, chwytając jego dłoń i wyciągając go z łóżka nie przejmując się tym, że oboje jesteśmy nadzy. W końcu, to nasze miejsce. Możemy tu robić jak chcemy i chodzić jak chcemy. Nie możemy oczywiście nic tu niszczyć, ale chodzenie bez ubrań nie wlicza się do niszczenia.
Mikleo trochę się jeszcze wstydził, ale to nic takiego. Przy mnie szybko się nauczy, że nie ma się niczego wstydzić. Zwłaszcza on. On ma naprawdę przepiękne ciało, mógłbym na nie patrzeć godzinami. Umyliśmy się, ubraliśmy, ja szybko wyczesałem włosy i byłem gotów na opuszczenie domku. Znaczy, może nie tak do końca, ale przecież się nie rozpuszczę w tym deszczu, z cukru nie jestem. A jemu to sprawi naprawdę wielką przyjemność.
<Owieczko? c:>