Od Daisuke CD Haru

niedziela, 4 stycznia 2026

|
 Czułem, że był to swego rodzaju test z jej strony, i trochę zaskoczyło mnie to, był on tak szybko. Ale z drugiej, może to powinno być normalne? W końcu, martwi się o tylko o swojego wnuka, który, jak słusznie zauważyła, ma zniszczoną psychikę. Jestem tego jak najbardziej świadom, wiedziałem o tym, kiedy tylko przekroczył próg naszego pokoju, nie można było tego nie wyczuć. Nie przeszkadzało mi to jednak. Chciałem mu pomóc. Zasługiwał na to, i zrobiłbym wszystko, by w końcu zaczął żyć normalnie, pełnią życia, bez wyrzutów sumienia, bo tak naprawdę nie powinien ich mieć. To, co się wydarzyło, nie było jego winą. Musi to zrozumieć. 
– Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz – rzuciłem żartobliwie w stronę Haru, drapiąc Racucha pod bródką. Ależ on był przesłodki, i kochany. I jak Haru mógł go nie lubić? Jestem pewien, że Racuch jest jednym z tych kochanych, idealnych kocurków, które nic tylko kochać. I ja bym był w stanie kochać to maleństwo. 
– Jakoś sobie z tym poradzę – odparł, wyciągając nieśmiało swoją dłoń i lekko chwytając moją. Dzięki temu dotykowi jeszcze lepiej czułem jego szczęście, radość, i to cudowne, czyste uczucie miłości. Było ono niesamowite, jak i trochę przerażające. A co, jak ja nie będę mógł też obdarzyć go tak czystym, silnym uczuciem? Bo nie będę w stanie? Zasługuje na wszystko, co najlepsze, a nie wiem, czy to potrafię. Mogę dać mu rzeczy materialne, najlepsze ubrania, najbardziej smakowite jedzenie... ale to dla niego to za mało. Chciałbym dać mu więcej. – Zbyt bardzo cię ten kot lubi – dodał, zerkając z niechęcią na szarego grubaska ułożonego na moich kolanach.
– Coś mu po prostu we mnie pasuje. Koty są bardzo indywidualne, same wybierają sobie osobę, którą lubią. Nie ma znaczenia, czyje karmisz, czy je bawisz, mogą stwierdzić, że pasuje im zupełnie inny człowiek. Są rasy, które są bardziej tulaśne, owszem, ale każdy kot ma swojego ulubionego człowieka. Najpewniej ma na to wpływ zapach, bo każda istota ma swój oryginalny – wyjaśniłem spokojnie, patrząc z rozczuleniem na to nie tak małe, puchate cudo. 
– Wydajesz się wiedzieć trochę o nich wiedzieć, młodzieńcze – zagaiła staruszka, a ja wyczułem na sobie jej badawcze spojrzenie. Zdecydowanie póki tu jestem, jeszcze trochę testów mnie czeka. Ten najważniejszy przeszedłem, ale powinienem być dalej uważny. 
– Mam jedynie minimalną wiedzę. Jak jeszcze miałem kociaka, to chciało się zgłębiać o nich wiedzę, miało się w końcu ten powód. A teraz mam mnóstwo rzeczy do nauki, mam Haru, więc z pewnych kwestiach rzeczy muszę zrezygnować – odpowiedziałem grzecznie, zbliżając się do Haru, by móc oprzeć głowę o jego ramię. Co jak co, ale było tutaj trochę chłodno. Oczywiście, oni pewnie nie potrzebowali ciepła, ale ja już tak. Na szczęście Haru jest blisko, więc się zadowolę ciepłem bijącym od jego ciała. Miałem nadzieję, że jego babcia nie będzie miała za złe takich drobnych gestów z naszej strony. 


<Wilczku? c:>

Etykiety