Nie mając żadnych przeciwwskazań, od razu wziąłem do ust kęs ciasta. Mieliśmy to zrobić wczoraj, ale jakoś tak sen nas zmógł... zupełnie nie planowałem spać tak długo, i on chyba też, no ale już tak wyszło. Najwidoczniej zarówno ja, jak i on potrzebowaliśmy tak długiego snu. I szczerze, nie żałuję. Przy nim śpi mi się cudownie. Jego chłodne ciało i słodki zapach to wszystko, czego potrzebowałem do szczęścia i spokojnego snu. Wczoraj chciałem poświęcić mu więcej czasu, ale że dalej padał deszcz, miałem dla niego jeszcze jeden dzień. Z jednej strony, trochę mnie to martwiło, tak długi deszcz nie jest normalny dla tych stron. Z drugiej strony... Nie było to moje zmartwienie. Nie znałem się na pogodzie, nie potrafiłem manipulować pogodą. Gdybym potrafił, na pewno bym pomógł, jednak... co ja potrafiłem? To, że latać potrafię, to jakiś taki mały cud. Poza tym, nie potrafiłem wiele.
– Czuć, że masz talent – powiedziałem, kiedy przełknąłem pierwszy kęs.
– Oboje mamy talent – odpowiedział, uśmiechając się tak pięknie... Mój panie, dla niego mogłem wszystko. Przecież ja jestem najszczęśliwszym aniołem na ziemi, czy tam półaniołem. Nie miało to znaczenia, kim byłem ja. Najważniejsze było to, że on był przy mnie. Z nim zniosę wszystko, i jeszcze więcej. Nie potrafiłem tego wytłumaczyć, po prostu z nim nie widziałem żadnych problemów. Znaczy się, problemy były, ale zaraz znajdowałem ich rozwiązanie. Życie z nim było takie... proste. Po prostu chciało się żyć.
– Ja tylko wykonywałem twoje polecenia. Gdyby nie ty, nic by tak wspaniałego nie powstało – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. On to wszystko wymyślił, i to bez żadnego przepisu, ale to już mój cały Miki. On ma dryg do gotowania, to jest coś, czego się nie da nauczyć. Albo to ma, albo nie. Ja nie mam... ale mam jego. Bez niego w ogóle bym sobie nie radził.
– Skromny jak zawsze – odpowiedział tylko, zajadając się ciastem. Dobrze, że mu smakowało, bo oznaczało to, że spełniłem wszystkie jego polecenia poprawnie, a ze mną w końcu nigdy nic nie wiadomości. Mam raczej dwie lewe ręce, o czym wskazuje moja praca w kuchni. To, że jakoś sobie w kuźni radzę, to jest jakiś ewenement. Może jednak... nadaję się do tego? Gdybym się nie nadawał, nie przeżyłbym aż tyle. Po
– Masz jakieś plany na dzisiaj? – zapytałem grzecznie, chcąc poświęcić ten dzień tylko jemu. Skoro mam trochę wolnego czasu, zrobię dla niego wszystko. Zasługuje na to. Ostatnie dni były naprawdę ciężkie i dla niego, i dla mnie, dlatego chciałbym poświęcić ten dzień wyłącznie jemu. Niewiele potrafiłem, ale dla niego postaram się ze wszystkim. W staraniu się akurat jestem całkiem niezły.
<Owieczko? c:>