Słuchałem go z uwagą, analizując każde wypowiedziane przez niego słowo. Szafa bliżej okna? W sumie to nie był taki zły pomysł, byleby tylko została umieszczona w miejscu na tyle odpowiednim, aby nie zakrywała światła. W końcu musieliśmy mieć jakiś kontakt ze światem zewnętrznym, choćby symboliczny. Poza tym faktycznie lepiej byłoby, gdyby zasłaniała bardziej łóżko, wtedy mielibyśmy odrobinę więcej intymności, czego obaj tak bardzo potrzebowaliśmy.
Jeśli chodzi o stół, mnie osobiście nie przeszkadzało, żeby stał na środku kuchni. Jednak skoro on uważał, że lepiej byłoby przysunąć go do ściany, nie miałem najmniejszego problemu z tym aby się z tym zgodzić. Czasem ustępstwa są prostsze, niż się wydaje, zwłaszcza gdy nie kosztują nas nic poza chwilową zmianą przyzwyczajeń.
No i jeszcze temat lodówki. W gruncie rzeczy dobrze byłoby, gdyby wylądowała w kuchni, byłaby bardziej dostępna i faktycznie zaoszczędziłoby to niepotrzebnych wędrówek mojemu drogiemu partnerowi. Sama myśl o tym, że nie będzie musiał co chwilę chodzić do piwnicy tylko po to aby coś mi z niej przynieść, sporo mu ułatwi.
- Myślę, że twój pomysł na przeniesienie szafy, stołu i lodówki to całkiem dobra decyzja - Odezwałem się w końcu. - Trochę się tu pozmienia, a jednocześnie będziemy odczuwać większą prywatność. Przed ludźmi którzy i tak podejrzewam, że będą tu wracać i za każdym razem oczekiwać, że jednak się rozstaniemy - Dodałem ciszej, przytulając się do ciała mojego chłopaka.
- Mówisz poważnie? Naprawdę twoim zdaniem mam rację? - Zapytał, jakby z jakiegoś powodu nie do końca wierzył w moje słowa.
Zaskoczyło mnie to. Dlaczego miałby wątpić? Przecież nigdy go nie okłamałem. Zawsze mówiłem prawdę, tylko prawdę i doskonale o tym wiedział. A przynajmniej tak mi się wydawało.
- Oczywiście, że tak - Odpowiedziałem spokojnie. - Przecież ty też potrafisz wpaść na dobry pomysł. Dlaczego uważasz inaczej? - Zapytałem, unosząc jedną brew ku górze patrząc na niego z lekkim uśmiechem, w którym kryło się więcej czułości niż ironii.
- Potrafię… a właściwie oczywiście, że potrafię - Stwierdził w końcu, spuszczając na chwilę wzrok. - Ale ty zawsze wpadasz na znacznie lepsze pomysły niż ja. - Znałem ten ton aż za dobrze. Znowu porównywał się do mnie, analizował to, kim jestem i co potrafię, dochodząc do wniosku, że sam jest gorszy. Jakby zupełnie nie dostrzegał, że każde z nas ma swoje mocne strony, inne, ale równie ważne. I on mimo, że uważa inaczej czuję, że gdyby trochę bardziej w siebie uwierzył, byłoby mu znacznie łatwiej.
- Sorey, daj spokój - Mruknąłem cicho, pochylając się bardziej w jego stronę, całując w policzek. Chciałem w ten prosty gest włożyć więcej otuchy, niż dałoby się wyrazić słowami. Odsunąłem się odrobinę, czując w sobie gotowość na drobną rewolucję w naszej chatce.
- Chodź - Dodałem łagodniej. - Im szybciej się za to zabierzemy, tym lepiej. I tak nie mamy nic lepszego do roboty, a później przygotujemy razem jakiś posiłek… może być, odpowiada ci ten pomysł? - Zaproponowałem, uśmiechając się do mojego ukochanego partnera w sposób, który miał jasno mówić, że jesteśmy w tym razem.
<Pasterzyku? C:>