Od Daisuke CD Haru

piątek, 16 stycznia 2026

|
 Haru mnie zaskoczył tym chwyceniem mojej osoby w swoje ramiona. Nie spodziewałem się tego z jego strony, i nawet nie chciałem. Moje nogi przecież były zdrowe, powoli na górę bym się dostał. Ten kieliszek wina sprawił, że trochę jakoś tak nagle zmęczony się stałem. Może to też przez to, że się nie wyspałem? Trochę alkoholu mogło to zmęczenie we mnie wzbudzić. 
– Haru! – zarzuciłem ręce na jego kark, trochę jednak obawiając się, że zaraz mnie może puścić. Nie wiem, skąd mi się wzięła taka myśl. 
– Cii, babcię obudzisz – zaśmiał się cicho, kładąc mnie na tym malutkim materacu. – Ależ przyjemnie pachniesz – dodał, nachylając się do mnie i ucałował mnie w szyję. 
– Pff. Ciekawe, jak, kiedy muszę się umyć – prychnąłem cicho, uśmiechając się do niego delikatnie. Tak mi się nie chciało wstać... tu mi było tak dobrze. Tak miękko, ciepło, i że ja miałbym wstać, i przejść do łazienki, z powrotem na dół? Że też to musi być tak daleko... jak dobrze, że w akademiku i u siebie mam łazienkę bardzo blisko. 
– Cóż, zawsze możesz umyć się rano. Będziemy mieć jutro mnóstwo czasu – dodał, kładąc się obok mnie. Bardzo blisko mnie, by jakkolwiek się pomieścić tutaj. Coś czuję, że wyładuję tej nocy na podłodze. 
– Czyli co, mam pójść spać brudny? – zapytałem, delikatnie marszcząc brwi. Brzmiało kusząco, ale... nie powinienem. To przecież złe. Niepoprawne. 
– Nic się nie działo, byś był jakoś bardzo brudny. A czasem taki dzień brudasa jest bardzo dobry – odpowiedział, co mnie rozbawiło. 
– Dzień brudasa? Pierwsze słyszę – zaśmiałem się cicho, wpatrując się intensywnie w jego oczy. 
– To dzisiaj będziesz miał okazję poznać – stwierdził, szczerząc się głupio. 
– Wiesz, że i tak muszę wstać? Muszę umyć zęby, buzię, i się przebrać – odpowiedziałem, niechętnie podnosząc się z łóżka. – Równie dobrze mogę się umyć, i pachnieć dla ciebie jeszcze lepiej. 
– Skoro tego chcesz – odpowiedział, nie powstrzymując mnie. 
– Zaraz wrócę – obiecałem, podchodząc do swojej torby, by wyjąć najpotrzebniejsze rzeczy. 
– Wiesz, łazienkę mamy też jedną na górze. Ostatnie drzwi po lewej. I czekaj, dam ci jakieś światło. My takich problemów nie mamy – powiedział, chwytając za świeczkę i zaraz mi ją podając, oczywiście już odpaloną. 
– Naprawdę nie macie tutaj elektryczności? – zapytałem, dalej nie mogąc w to uwierzyć. Jak tak można żyć. 
– Tak. I woda też będzie zimna – ostrzegł mnie, na co cicho westchnąłem. Ależ oczywiście, że będzie zimna, bo żeby była ciepła, trzeba ją sobie samemu podgrzać. Ale teraz to chyba bhkbh niepotrzebny szum. Rany, jak tak można żyć. – Może ci podgrzeję wodę? 
– Nie, nie. Szybko się umyję, ale później musisz mnie mocno przytulić, bym mógł się porządnie wygrzać – poprosiłem, uśmiechając się do niego delikatnie. 

<Wilczku? c:>

Etykiety