Już po pierwszym łyku słodko-gorzkiego wina poczułem przyjemne ciepło rozlewające się po ciele. Smak był zaskakująco dobry, aż dziwnie było pić coś tak jakościowego, gdy na co dzień, o ile w ogóle udaje się coś kupić, sięga się raczej po najtańszy alkohol. Musiałem jednak przyznać, że dla mnie nic nie przebije whisky. To zdecydowanie najlepszy trunek, jaki kiedykolwiek miałem przyjemność pić, czy to w towarzystwie mojego pana, czy też innych znajomych.
- Muszę przyznać, że to wino jest całkiem dobre, przyznaje, że czegoś takiego dawno nie piłam - Stwierdziła babcia, delektując się winem podarowanym jej w prezencie.
- Bardzo się cieszę z pani opinii. Jeśli tylko będę mógł, na pewno jeszcze jakieś przyniosę do spróbowania - Obiecał.
Pił powoli, ostrożnie, jakby obawiał się, że nawet jedno wino może go upić. Co prawda, nigdy nie miał zbyt mocnej głowy do alkoholu, ale takie wino? Przecież nie mogło mu zaszkodzić, zwłaszcza że piliśmy je we trójkę. Co złego mogłoby się wydarzyć?
Popijając wino, rozmawialiśmy i śmialiśmy się, zupełnie jak zwyczajna rodzina, a jednocześnie tak wyjątkowa w swojej normalności. Czułem się spokojnie, bezpiecznie, jakby na chwilę świat przestał być skomplikowany.
- No nic, moi mili - Powiedziała w końcu babcia - Jestem już zmęczona. Jako starszy człowiek nie mam tyle siły co kiedyś. Pójdę się położyć, a wy, jeśli chcecie, możecie jeszcze chwilę posiedzieć. Tylko nie za długo, sen to zdrowie, a wy jesteście młodzi, potrzebujecie go znacznie więcej niż ja. - Trochę nam matkowała, ale to było zupełnie naturalne. W końcu była babcią, a babcie są jak mamy tylko starsze, bardziej doświadczone i zwykle jeszcze cieplejsze.
- Dobrze, babciu - Uśmiechnąłem się do niej ciepło, odprowadzając ją wzrokiem aż zniknęła w swoim pokoju.
Zostałem sam z moim paniczem. Wyglądał na sennego zmęczonego, a może lekko wstawionego? Czy to w ogóle było możliwe? Sam nie byłem tego pewien. Jeszcze nie potrafiłem tego rozgryźć.
- Jak się czujesz? Wszystko w porządku? - Zapytałem, kładąc dłoń na jego policzku.
Uśmiechnąłem się do niego ciepło i pochyliłem, by złożyć pocałunek na tym ślicznym czole, które tak bardzo kochałem. Kochałem go całym sobą jego oczy, uśmiech, ten uroczy nosek i miękkie, delikatne usta. Dla mnie był po prostu idealny, pod każdym względem.
- Czuję się całkiem dobrze, chociaż… - Ziewnął cicho, zakrywając dłonią usta. - Jestem już trochę zmęczony i chyba chciałbym się położyć - Stwierdził, wtulając się mocniej w moją ciepłą dłoń, jakby szukał w niej spokoju i bezpieczeństwa.
- Rozumiem. W takim razie… idziemy się położyć? - Zaproponowałem, przytulając go mocno do siebie.
Chciałem ukryć go w swoich ramionach, osłonić przed całym światem. Kochałem to jego drobne, piękne ciało delikatne, a jednocześnie tak bardzo moje, że aż serce ściskało mi się z tej czułości.
- W sumie to całkiem dobry pomysł. Do łóżka chętnie bym się już położył - Przyznał spokojnie.
Nie czekając dłużej, wsunąłem ręce pod jego ciało i chwyciłem go w ramiona, podnosząc ostrożnie, jak najcenniejszy skarb. Niosłem go do łóżka z uśmiechem, jakby był moją piękną panną młodą lekką, ukochaną i całkowicie bezpieczną w moich objęciach.
<Paniczu? C:>