Byłem szczerze zaskoczony, gdy zobaczyłem Soreya stojącego w drzwiach z tacą. Znajdowało się na niej przygotowane przez nas wczoraj ciasto oraz parujący kubek herbaty. Ten widok rozczulił mnie zupełnie, nie na co dzień ktoś obdarowuje mnie tacą pełną jedzenia i ciepłym napojem, a już na pewno nie o tak wczesnej porze. Było to z jego strony niezwykle miłe, niemal czułe, a do tego dziwne, zdecydowanie niecodzienne.
- Dzień dobry… dziękuję - Odezwałem się w końcu, unosząc się do siadu. Towarzyszył temu lekki dyskomfort, przypominający mi o wydarzeniach poprzedniej nocy. Na szczęście była to niewielka cena za bliskość, którą wtedy dzieliliśmy. Konsekwencje naszego zbliżenia dawały o sobie znać, ale nie żałowałem ani przez chwilę. Seks z nim był naprawdę przyjemny, nawet jeśli dopiero się uczyłem, nawet jeśli nie wiedziałem jeszcze zbyt wiele. Chciałem poznawać więcej. Chciałem zrozumieć, co tak naprawdę mu się w tym podoba, dlaczego pragnie mnie w ten sposób… i dlaczego ja sam pragnę więcej, gdy jest obok, gdy czuję jego obecność tak blisko...
Analizując moje myśli spojrzałem na niego z uwagą w moich lawendowy oczach..
- Jest tylko jedna rzecz, której nie rozumiem - Powiedziałem po chwili ciszy. - Dlaczego jeszcze nie śpisz? Jak na ciebie to bardzo wczesna pora. Z tego, co widzę za oknem, nadal pada deszcz, więc do pracy raczej dziś nie pójdziesz. To idealny moment, żeby się wyspać i skorzystać z dodatkowego dnia wolnego… który, swoją drogą, i tak pewnie będziesz musiał odrobić. Mam dziwne przeczucie, że twój szef nie będzie z tego powodu szczególnie zachwycony. - Zapytałem z nutą ciekawości, próbując zrozumieć to drobne, a jednak zupełnie niecodzienne zachowanie z jego strony.
Znałem go już zdecydowanie zbyt dobrze, by nie zauważyć, kiedy dzieje się coś złego, a kiedy po prostu wstaje bez konkretnego powodu tak, jak to czasem miewał. Tym razem jednak nie potrafiłem tego jednoznacznie ocenić. Coś go obudziło. Z jakiegoś powodu nie mógł spać… a może za jego zachowaniem kryło się coś więcej? Ta myśl nie dawała mi spokoju. Byłem naprawdę ciekaw, dlaczego nie śpi.
- Chyba wydawało mi się, że ktoś puka do drzwi - Odezwał się w końcu. - A właściwie… to było raczej takie dziwne wrażenie. Możliwe, że tylko mi się śniło, ale skutecznie mnie obudziło. - Na moment się zawahał, jakby sam nie był do końca przekonany do własnych słów. - Wstałem, sprawdziłem… nikogo nie było. A skoro już nie spałem, stwierdziłem, że przygotuję ci coś dobrego na śniadanie. I w zasadzie to cała historia - Dodał spokojnie.
Skinąłem głową ze zrozumieniem. A więc coś go wyrwało ze snu. Nic dziwnego, że nie miał już ochoty spać, albo po prostu nie potrafił ponownie zasnąć. W takich sytuacjach sen rzadko wraca łatwo, zwłaszcza gdy w głowie zostaje jakaś myśl, jakieś wrazenie, nawet jeśli nie potrafi się go do końca nazwać.
- Rozumiem, może faktycznie to tylko sen - Przyznałem mu, zabierając talerzyk z ciastem które od razu chciałem spróbować. - Mym, to ciasto jest naprawdę dobre, spróbuj sam - Zachęciłem go, chcąc aby i on wydał swój wedrykt co do zrobionego przez nas ciasta.
<Pasterzyku? C:>