Cieszyłem się, że herbata, którą przygotowałem, smakowała mu tak bardzo. Choć nie miałem pojęcia, co w niej było takiego wyjątkowego, zwykła herbata, nic nadzwyczajnego. Mimo to, on wciąż powtarzał, że chciałby, abym robił ją częściej. I w sumie nie miałem nic przeciwko. Będę to robił, jeśli tylko będzie tego chciał. Dla niego, dla niego jestem w stanie zrobić wszystko co się da, tylko po to aby był szczęśliwy.
Kiwnąłem głową, kiedy jego słowa wciąż brzmiały mi w uszach.
Bez pośpiechu podążyliśmy do starszej kobieta aby nie była w tej chwili sam.
Wchodząc do salonu przeniosłem wzrok na babcię, która siedziała w swoim starym fotelu. A na jej kolanach spoczywał kot, teraz jakoś tak mniej mi przeszkadzał gdy nie łasił sie do mojego panicza.
Babcia spojrzała na nas z lekkim zdziwieniem. Można było to dostrzec w jej oczach, może nie spodziewała się, że akurat teraz przyjdziemy? Zawsze była przyzwyczajona do tego, że wpadałem do niej tylko na chwilę, w biegu, pomiędzy nauką, obowiązkami. A teraz… teraz byliśmy tu, by po prostu spędzić z nią miło czas.
- Myślałam, że wolicie odpocząć - Zaczęła, z lekkim uśmiechem na ustach, który jednak nie ukrywał pewnego zaskoczenia w jej oczach.
Usiedliśmy obok niej na starej kanapie, która już wiele razy pamiętała moje chwilowe odwiedziny, choć już dawno straciła swój dawny blask. Wszystko wokół nas było takie same, stare, zużyte, ale pełne wspomnień. Właśnie tak było tu zawsze, ta przestrzeń, choć skromna i zniszczona, niosła ze sobą tyle ciepła, tyle historii.
- Odpocząć zdążymy później, babciu. Przyjechaliśmy, żeby spędzić z tobą czas - Odpowiedziałem, czując, jak jej twarz rozjaśnia się na dźwięk moich słów. Uśmiechnęła się szerzej, jakby od razu poczuła, że nie jesteśmy tu tylko z obowiązku, ale z chęci bycia w jej towarzystwie.
Tak naprawdę to wszystko, czego babcia potrzebowała, to czasu z innymi. I choć często starała się nie okazywać tego na co dzień, wiedziałem, że to dla niej ważne. Przez te wszystkie lata, odkąd mieszkała sama, coraz rzadziej odwiedzały ją osoby, które kiedyś były jej bliskimi. Życie ją nie oszczędzało, zbyt wielu ludzi odeszło. Zostali tylko ci, którzy potrafili znieść ciężar jej przeszłości.
A ta przeszłość… to była moja wina. Byłem tym, który sprawił, że jej świat się rozpadł. Kiedy ja.. to wszystkozrobiłem, każdy patrzył na nią przez pryzmat mnie.
~ To przez niego wszystko się zmieniło - Mówili. Czułem, że odbieram jej przyjaciół, rodzinę. Zamiast być dla niej wsparciem, stałem się powodem jej samotności. A mimo to, ona wciąż mnie kochała, bezwarunkowo. Nigdy nie wypomniała mi tego, co się wydarzyło.
Więc teraz… teraz chciałem to naprawić. Przynajmniej trochę. Nie wiem, ile uda mi się jej dać w ciągu tych kilku dni, ale chciałem, żeby poczuła, że nie jest sama. Że nie jest tylko tłem w moim życiu, ale częścią tego, co się liczy.
- Wiesz, że zawsze możesz liczyć na nas, prawda? - Powiedziałem, patrząc jej w oczy, by dać jej poczucie bezpieczeństwa. Że choć minęły lata, to wciąż jesteśmy tu, z nią, gotowi dzielić się tym, co mamy.
- Wiem chłopcze, wiem - Odparła, patrząc na nas jak na obrazek. - Pasujecie do siebie - Dodała z uśmiechem, głaszcząc kota który wstał z jej kolan ruszając w stronę mojego panicza, no świetnie znów przestałem go lubić.
<Paniczu? C:>