Od Haru CD Daisuke

środa, 21 stycznia 2026

|
To było naprawdę dziwne zachowanie mojego panicza. Nie rozumiałem, dlaczego wstał z łóżka, tym bardziej dlaczego zaczął lunatykować. Przecież nic złego się nie wydarzyło. Nikt go nie skrzywdził, nikt nie powiedział nic niewłaściwego, a jednak w środku nocy podniósł się i próbował wyjść z domu.
Na szczęście mam bardzo dobry słuch. Gdyby nie to, pewnie by wyszedł, a wtedy mogłoby stać się coś naprawdę złego. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby mu się coś stało.
Schodząc na dół po obiecaną herbatę dla mojego panicza, wciąż myślałem o tym, co się wydarzyło. Dlaczego tak się zachował? Czy zrobiłem coś źle… a może właśnie czegoś nie zrobiłem? Coś, przez co wstał z łóżka, jakby szukał jakichś nieistniejących, nocnych atrakcji.
Na dole spotkałem moją babcię, która właśnie parzyła herbatę dla siebie i przy okazji zalewała kubek dla mojego panicza.
- Co się stało twojemu chłopakowi? - Zapytała, wyraźnie zmartwiona jego zachowaniem.
- Sam nie wiem - Odpowiedziałem szczerze. - Może coś mu się przyśniło, może coś go zaniepokoiło. Czasem mu się to zdarzało… ale już dawno tego u niego nie widziałem. Myślałem, że to minęło. Niestety bardzo się myliłem. - Nie potrafiłem ukryć zmartwienia. To, co się stało, nie było dla mnie codziennością i właśnie dlatego budziło we mnie niepokój.
Moja babcia kiwając delikatnie głową, zaczęła rozważać moje słowa. Wyglądała, jakby naprawdę się o niego martwiła i chciała mu pomóc, tylko nie wiedziała za bardzo, jak.
- Powinieneś zrobić mu gorące kakao - Zaproponowała. - Poprawi mu to pewnie nastrój. - Miała rację. Kakao zadziała lepiej niż herbata, bo w końcu kto się oprze gorącej słodyczy? 
- To doskonały pomysł - Zgodziłem się, odkładając kubek z herbatą. Najwyżej ja ją wypiję, a jemu dam kakao. Bo co jest lepsze od słodkiego napoju? Zdecydowanie nic.
Rozmawiając z babcią o moim paniczu, przygotowałem mu kubek kakao, mając nadzieję, że choć trochę poprawi mu się nastrój.
- Dziękuję, babciu - Ucałowałem ją w policzek, po czym zabrałem dwa kubeczki i ruszyłem z powrotem do mojego ukochanego.
- Proszę, to dla ciebie - Podałem mu kubek, zajmując miejsce obok niego na łóżku.
- Kakao? - Zauważył, lekko zdziwiony. - Miała być herbata. - Słusznie zauważył, miała być ale nie ma.
- Miała być, to prawda - Uśmiechnąłem się do niego, sięgając po jego dłoń. - Ale wspólnie z babcią uznaliśmy, że lepiej będzie, jeśli napijesz się czegoś słodkiego. Poprawi ci to nastrój, a to chyba najważniejsze, prawda? - Delikatnie pocałowałem go w czubek głowy, przytulając do siebie.
- Wiesz, że cię kocham? - Zapytałem cicho, uśmiechając się łagodnie. Chciałem choć trochę poprawić mu nastrój, miałem nadzieję, że moje słowa coś w nim zmienią, choćby odrobinę. Przecież nic złego się nie stało. Nigdzie nie poszedł, nic sobie nie zrobił. Był cały, zdrowy i bezpieczny. A to było jedyne, co naprawdę się liczyło.
- Wiem o tym, Haru. Dziękuję za kakao - Uśmiechnął się do mnie niemrawo.
Odwzajemniłem uśmiech, choć od razu zauważyłem, że nie był tak szczery, jakbym chciał. Wciąż się martwił, choć tak naprawdę nie wiedziałem czym. Przecież nic złego się nie stało. Był bezpieczny, zdrowy i, co najważniejsze, nie opuścił domu. Udało mi się go zatrzymać. Nie chciałem nawet myśleć, co mogłoby się wydarzyć, gdyby jednak wyszedł. Gdyby coś mu się stało, gdyby się zranił, zgubił… Oczywiście, pewnie bym go znalazł, ale nie wiadomo, jakie byłyby konsekwencje. Sama myśl o tym ściskała mnie w środku.
- Hej… wszystko w porządku? - Zapytałem cicho. - Chcesz o tym porozmawiać? Dobrze się czujesz? - Nie wiedziałem, co jeszcze mogę zrobić, żeby poczuł się lepiej. Czy powinienem coś powiedzieć? Przytulić go? A może po prostu być obok bez słów, bez pytań? Może właśnie cisza byłaby tym, czego najbardziej potrzebował.

<Paniczu? C:>

Etykiety