Wpatrywałem się przez dłuższą chwilę w swoje dłonie, zastanawiając się nad tym, co się dzisiaj stało. To lunatykowanie mnie strasznie męczyło, a nie było że mną od zawsze. Pojawiło się mniej więcej po śmierci rodziców, i nie było regularne. Pojawiało się, kiedy się mocno stresowałem, albo kiedy spałem w nowym miejscu, no ale to drugie to nie aż tak często. A odkąd spałem z Haru, raczej nie chodzę... chyba. Nic mi o tym nie wiadomo, więc uznałem, że wszystko jest w porządku.
– Zastanawiam się, skąd mi się ten dzisiejszy spacer wziął – powiedziałem cicho, zaciskając palce na gorącym kubku. – Może... może to kwestia nowego miejsca? Czasem mi się zdarza w nowych miejscach trochę chodzić. Myślałem jednak, że jak mnie trzymasz przez sen, to już będę spokojny. Ale wychodzi na to, że nawet przez sen znajdę sposób – cicho westchnąłem, biorąc kolejny łyk. Już byłem trochę mniej roztrzęsiony, powoli uspokajał się mój umysł, a ciało nieco się rozgrzało. A jak jeszcze teraz jest obok, jest ze mną nieco lepiej. Miałem go przy sobie i to wszystko, czego potrzebowałem. Jak rano wstanę, będę musiał przeprosić jego babcię za tę pobudkę. Mam nadzieję, że to się nie powtórzy następnym razem. Że to jedyna taka noc, i następna już będzie spokojna, i spędzę ją spokojnie w łóżku.
– Teraz będę cię trzymał mocniej – powiedział, tuląc mnie mocno do siebie. – Na pewno nie stresujesz się niczym? Nie... nie myślisz o niczym głupim? Znaczy głupim, chodzi mi o takie... głupotki. Jak chociażby... przejmowanie się moją babcią. Nie przejmujesz się już nią, prawda? – dopytywał dalej, chcąc dotrzeć do sedna problemu. A ja sam nie wiedziałem, co mam mu odpowiedzieć. Chyba jeszcze trochę się przejmowałem... tak mi się wydawało. W końcu chcę, by miała o mnie dobre zdanie. Chodzę z jej wnukiem, jedynym wnukiem, więc pewnie jest dla niej jak takie oczko w głowie. Tak to powinno wyglądać, prawda? Chociaż, gdyby tak wyglądało, moja babcia nie próbowałaby mnie zabić. W ogóle jego babcia była taka... inna. Szkoda, że ja z moją nie mam tak dobrych relacji. – Naprawdę bardzo cię polubiła. Jest tobą oczarowana.
– Doprawdy? Przecież nic nie zrobiłem – zauważyłem, zerkając na niego kątem oka. To akurat było głupie stwierdzenie. Nic nie zrobiłem, nic nie powiedziałem, nie można tutaj mówić o oczarowaniu mną. Potrafię być czarujący, owszem, ale wczoraj zdecydowanie nie byłem czarujący.
– Widzisz? Jesteś tak cudowny, że sama twoja obecność wystarcza do oczarowania – odpowiedział, co mnie zaskoczyło i rozbawiło jednocześnie. Zwykle to ja rzucam takie teksty, nie on.
– Głupiś – mruknąłem, opatulając się kocem. – Poza tym, to mój tekst – mruknąłem, opierając głowę o jego ramię.
<Wilczku? c:>