Jakie to wszystko było dla mnie dziwne. Nierealne wręcz. Jak to mogę wypić normalnie alkohol nie ukrywając się, nie kombinować? Przecież... to jest aż dziwne. Przedziwne. Ileż to ja się musiałem ukrywać przed moją babcią... na szczęście już wiem, co robić, by zdobyć własny alkohol bez jej wiedzy, ale rozkminianie tego zajęło mi mnóstwo czasu.
Dalej niepewnie, z lampkami w rękach, wróciłem do kobiety. Według Haru nic złego się nie działo, ale dalej czułem gdzieś w środku niepokój. Może... może powinienem odmówić? I wtedy na mnie lepiej spojrzy? Z drugiej strony, jestem ciekaw jego smaku, tej partii jeszcze nie piłem, a Haru chyba raczej wolał whisky. Przynajmniej z nim nie mam problemu, jak chodzi o prezent, czy to świąteczny, czy urodzinowy. Jak się dowiem, kiedy ma urodziny. Jestem w jego domu rodzinnym, na pewno gdzieś tu znajdę odpowiedzi na moje pytania.
Kiedy wróciłem do salonu, starsza pani siedziała na kanapie, przy zapalonej świeczce i trzymała coś na kolanach. Zaciekawiony, i zestresowany jednocześnie, usiadłem obok niej, stawiając kieliszki na stole. Racuch od razu wykorzystał okazję i wlazł na moje kolana. Ależ on miziaty jest... wspaniały kot.
– Nie bój się, chłopcze. Jestem co prawda wilkołakiem, ale nie gryzę – odpowiedziała serdecznie, ciepło, posyłając mi delikatny uśmiech.
Ona nie gryzie, nie to co jej wnuk. Nie zliczę, ile to mam śladów jego zębów po każdym naszym zbliżeniu.
– Nie o to chodzi, po prostu nie spodziewałem się takiego podejścia do alkoholu z pani strony. Zazwyczaj rodzice, opiekunowie są dosyć restrykcyjni w tych sprawach – odpowiedziałem ostrożnie, drapiąc kociaka za uchem. To wystarczyło, by wywołać u niego przyjemne mruczenie. Jak to działa? Szkoda, że psy nie mają takiej umiejętności. Może wtedy bardziej bym je lubił? Znaczy, nie mam nic do psów, mamy całe stado pilnujące naszej posiadłości, zarówno i mieszańce, i te czystej krwi, mam swoich ulubieńców, którym daję dwa przysmaczki, a nie jeden, no ale koty, koty są niesamowite. Tylko niby żadnego z nich pożytku, według mojej babci. Ona akceptuje stworzenia, które do czegoś się przydają. Psy pilnują naszych włości, a koty? Tylko sierść zostawiają. Jak będę pełnoletni, na pewno sprawie sobie kota. Jeszcze nie wiem, jakiego, ale na pewno będzie to kolorowy kot. Uwielbiam kolorowe koty. Najlepiej też, żeby był długowłosy, chociaż to jakoś przetrwam.
- Chcesz mi powiedzieć, że już razem nie piliście? - spytała, unosząc brew, a ja poczułem, jak moje policzki pokrywają się brzydkim rumieńcem. Od tego nasz związek się zaczął. Gdybyśmy się wtedy nie napili, pewnie nasz związek by się nie zaczął... a już na pewno nie tak szybko. Podobał mi się i bez alkoholu, owszem, ale nie miałem za bardzo odwagi, by ten temat pociągnąć. Później poniosła mnie jedna chwila, druga, i... i jestem. Wraz z nim. I niczego nie żałuję. Czy istnieje ktoś lepszy od niego? Jak na razie, tylko on ma dla mnie znaczenie. Tylko u jego boku widzę swoją przyszłość. - Tak myślałam. Zbliż się do mnie, chłopcze, chcę ci pokazać nasze zdjęcia, póki mój wnuk jest w kuchni. Bardzo nie lubi przeglądać zdjęć – odparła, co z chęcią uczyniłem. Na małego Haru akurat lubiłem patrzeć. Był uroczym dzieckiem... nie to co ja.
<Piesku? C:>