Czekając cierpliwie na mojego chłopaka, popijałem sobie przepyszną herbatę i oglądałem pokój, powoli się z nim zaznajamiając. Malutki... muszę się upewnić, by na noc zamykał drzwi na klucz, o ile w ogóle ma taką możliwość. Nie chciałbym w środku nocy obudzić się w zupełnie innym pomieszczeniu, zwłaszcza, że tu przecież jeszcze jego babcia jest. Miałem nadzieję, że uda mu się wyperswadować jej podwieczorek, chociażby dla mnie. Nie wiem jak on, ale ja byłem najedzony, jak nie przejedzony. Chyba pierwszy raz w życiu czułem się tak pełny... Zawsze powstrzymywałem się od posilania do poczucia najedzenia. W końcu, to było złe. Ludzie się obżerają nie dlatego, że są głodni, a dla czystej przyjemności, i jeżeli wpadnie się w to błędne koło, szybko można przytyć. Chcę tego uniknąć, dlatego staram się od tego powstrzymywać... Albo przynajmniej starałem. Odkąd Haru gotuje obiady, nie mam wielkiego wyjścia. A tutaj? Mówienie nie to jak rzucanie grochem o ścianę. Trochę... trochę jak do mojej babki. Oczywiście, jego babcia, a moja babcia to jak niebo i ziemia , jednak cechy wspólne mają.
– Jestem. Mam poniekąd dobre wiadomości – usłyszałem w pewnym momencie głos mojego chłopaka, i Haru zaraz się znalazł w środku. – Podwieczorku nie będzie... ale będzie kolacja. Udało mi się wytargować tylko trzy posiłki dziennie zamiast pięciu. Wiem, że to dalej za dużo dla ciebie, ale na mniej już nie mogła się zgodzić. Przez chwilę obawiałem się, że nic nie wskóram.
– Dziękuję. To dużo dla mnie znaczy – powiedziałem grzecznie, posyłając mu łagodny uśmiech. Trzy posiłki dziennie to faktycznie dużo jak na mnie, maksymalnie zawsze jadłem tylko dwa, ale gdzieś na ten jeszcze jeden dziennie jakoś zmieszczę. To tylko kilka dni. Jak wrócimy do akademika z będę jadł ten jeden posiłek dziennie, by to jakoś zrównoważyć.
– Cieszę się, że mogłem pomóc – powiedział i mimowolnie pokazały mi się jego uszy. Był bardzo podekscytowany. A może to moje wcześniejsze wyznanie uczucia tak bardzo mu ten humor poprawiły? Jeżeli tak, to cieszę się, że mu to powiedziałem.
– A ja się cieszę, że ty się cieszysz – powiedziałem, wstając z łóżka, by się do niego zbliżyć. – Spędzimy z nią trochę czasu? Z twoją babcią. Pewnie ucieszy się z naszego towarzystwa – dodałem, drapiąc go za uchem.
– Oj, i o bardzo – przyznał, chwytając obie moje dłonie. Czemu nie chciał, bym drażnił jego uszy? Przecież to lubił. Strasznie go nie rozumiałem. – Herbata dobra? – spytał, chwytając puste kubki.
– Przepyszna. Powinieneś częściej mi taką robić – poprosiłem, idąc przy jego boku. Powoli zaznajamiałem się z tym miejscem, i też powoli zacząłem czuć się tu lepiej. Jeszcze tylko musiałem nauczyć się obcować z jego babcią, co mogło być trochę ciężkie, zwłaszcza, że zaczynałem widzieć w niej trochę swoją babcię... ale lepiej nie będę o tym mówić Haru. Jeszcze pomyśli, że ją obrażam, a nie o to mi chodzi.
<Wilczku? c:>