Owca? Sam nie wiem, czy to dobry pomysł. Owca to chyba zwierzę, które potrzebuje znacznie więcej uwagi i pracy nad samą opieką. Trzeba ją pilnować, dbać o jej bezpieczeństwo, uważać, żeby nic złego jej się nie stało ani żeby nie została zaatakowana przez jakieś dzikie zwierzę. Choć tak naprawdę nie wiem, czy w ogóle coś mogłoby jej tutaj zagrozić… Mimo wszystko mam wątpliwości.
Wydaje mi się, że opieka nad owcą to nie jest byle co. Do tego dochodzi jeszcze kwestia wełny, przecież trzeba ją regularnie strzyc, prawda? Tak mi się przynajmniej wydaje, bo nigdy wcześniej nie miałem owcy i szczerze mówiąc, nie mam w tym żadnego doświadczenia.
Z królikiem też nie jestem do końca pewien. Niby mniejszy, niby łatwiejszy, ale przecież takim królikiem również trzeba się odpowiednio zajmować. To nie jest zabawka, tylko żywe stworzenie, które ma swoje potrzeby. Kurczę… może naprawdę powinienem najpierw trochę o tym wszystkim poczytać. W końcu mam na to czas, kiedy mój partner jest w pracy, nie będę się nudził, prawda?
- Może jutro, gdy będziesz w pracy, poczytam sobie trochę o owcach i o królikach domowych, żeby w ogóle wiedzieć, jak wygląda opieka nad takim zwierzakiem - Powiedziałem po chwili. - Nie możemy przecież wziąć zwierzęcia bez żadnej wiedzy. To byłoby bardzo nieodpowiedzialne, a my nie chcemy zachowywać się nieodpowiedzialnie, prawda? - Wyjaśniłem to, uśmiechając się do niego łagodnie. Nie chciałem mieć na sumieniu żadnego zwierzątka tylko dlatego, że ani ja, ani on nie potrafilibyśmy się nim odpowiednio zaopiekować.
- Ależ ty jesteś mądry, owieczko. Przy tobie wszystko wydaje się łatwiejsze - Powiedział, chwytając moją dłoń, całując ją, prowadząc w stronę naszej chatki.
Był naprawdę zmęczony, a ja nie chciałem go dodatkowo obciążać. Wiedziałem, że gdy się wykąpie, wypije ciepłą herbatę, którą mu zrobiłem, i pójdzie spać. Choć to wciąż niewiele czasu spędzonego razem, cieszyłem się, że w ogóle możemy być choć chwilę razem. Zawsze mógł przyjść i od razu pójść spać, a on poświęcił się dla mnie. Byłem mu za to bardzo wdzięczny, ale jednocześnie wiedziałem, że musi więcej odpoczywać, by zregenerować siły po ciężkiej pracy.
Po powrocie do chatki wszystko potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami: wykąpał się, wypił gorącą herbatę i położył się spać. Chciał nawet chwilę ze mną porozmawiać, ale już nie miał siły. No cóż, jakoś to przeżyję, przecież wiele razy byłem sam.
Przebrałem się w jego koszulę i położyłem obok niego, wtulając się w jego ciało. W tej chwili cieszyłem się, że choć w taki sposób mogę mieć go przy sobie.
Gdy obudziłem się rano, Soreya nie było już obok mnie. Musiał wstać znacznie wcześniej, pewnie myśląc, że nie musi mnie budzić, przecież po co tracić czas. Mam tylko nadzieję, że wziął coś do jedzenia. Nawet jeśli nie będzie jadł w pracy, lepiej, żeby miał coś przy sobie, nigdy nie wiadomo, czy nagle nie zgłodnieje, prawda? Nie chciałem, żeby chodził głodny.
Postanowiłem, że dzisiaj pójdę do biblioteki. Oczywiście poczytam coś o owcach i królikach, żeby dowiedzieć się, jak właściwie się nimi opiekować. A gdy wrócę do domu, zrobię mu pyszną, warzywną zupę. Czuję, że potrzebuje czegoś ciepłego i porządnego, a nie tylko śniadania, które zwykle zjada w domu, nadrabiając to czego nie zjadł po raz kolejny w pracy..
<Pasterzyku? C:>