Od Haru CD Daisuke

sobota, 13 grudnia 2025

|
 Jak już wcześniej wspominałem, nie przepadałem za kotami. Może nie od razu ich nie cierpiałem, po prostu wcześniej nie odczuwałem do nich sympatii takiej, jaką większość ludzi ma. Poza tym byłem trochę zazdrosny, w końcu to mój panicz, a ja nie lubiłem dzielić się tym, co moje. Oczywiście wiem, że to zabrzmiało trochę egoistycznie, bo nikt nie jest własnością drugiego człowieka, ale on był dla mnie wyjątkowy. A ten kot… perfidnie sobie rościł prawa, dając do zrozumienia, że teraz to on go „posiada”. Na coś takiego nie mogłem się zgodzić.
- Nie, wszystko w porządku, po prostu nie przepadam za kotami - Odpowiedziałem, wzruszając ramionami, gdy zbierałem miseczki, które wciąż leżały na stole. Zaniosłem je do kuchni, do babci, i od razu włożyłem do zlewu, żeby je umyć. Skoro już tu byłem, nie chciałem zostawiać bałaganu.
Nie widziałem w tym żadnego problemu, trochę pomóc starszej kobiecie, która tak wiele dla nas poświęca, to przecież najmniej, co mogłem zrobić. Babcia przygotowała dla nas wszystko, co tylko potrafiła zrobić, abyśmy byli najedzeni i szczęśliwi. Doceniałem to w pełni i byłem jej naprawdę wdzięczny za to, jak wspaniałą jest osobą.
Kiedy wróciłem do salonu, mój panicz wciąż siedział na krześle e z kotem na kolanach. Nie dotykał go, ale było widać, że bardzo go to kusiło, palce co chwilę drgały, jakby same chciały zanurzyć się w miękkim futrze. Gdyby nie to, że babcia zapowiedziała już posiłek, pewnie jeszcze przez dłuższą chwilę by go miział.
- Wyglądasz, jakbyś był trochę zły o to, że głaszczę tego kota - Stwierdził, przyglądając mi się uważnie w swoimi pięknymi, przenikliwymi oczami.
Pokręciłem głową i uśmiechnąłem się lekko, sięgając po ścierkę i zaczynając wycierać stół, przygotowując go na danie, które lada moment miało się pojawić.
- Nie jestem zły. To tylko kot, nie mogę być złego kota - Powiedziałem spokojnie. - Głaszcz go, jeśli sprawia ci to przyjemność. Ja po prostu nie przepadam za zapachem kotów. Ogólnie nie jestem ich wielkim fanem. Nie mam do nich jakiejś silnej niechęci, ale… wolę, kiedy ich nie ma w pobliżu. - Wyjaśniłem, zgodnie z prawdą.
- Nie rozumiem cię - Odpowiedział, przytulając kota nieco mocniej i patrząc na niego z rozczuleniem. - Kotki są fantastyczne. Takie piękne, słodkie… i miękkie. Jak można ich nie kochać albo przynajmniej lubić? - Westchnąłem cicho.
- Cóż, jestem wilkołakiem - Stwierdziłem bez większych emocji. - A przeze mnie koty nie są szczególnie lubiane. To raczej… naturalne. - Odwróciłem się w stronę kuchni, słysząc kroki babci. Wiedziałem już, że niesie talerze. To było dla mnie nie do przyjęcia, w końcu mogłem zrobić to bez najmniejszego wysiłku, a ona powinna była już odpoczywać. Napracowała się wystarczająco.
Wróciłem więc do kuchni i delikatnie zabrałem jej talerze z rąk, ignorując jej ciche protesty. Z uśmiechem zaniosłem je do salonu i ustawiłem na starym, nieco już zniszczonym stole. 
- Smacznego - Odparłem, podaj artystę sztućce aby było czym jeść posiłek, kurczak zapiekany z ziemniaczkami, wyglądało i pachniało idealnie tak jak pamiętałam to za dzieciaka. 

<Paniczu? C:>

Etykiety