Od Daisuke CD Haru

niedziela, 14 grudnia 2025

|
 Miałem wrażenie, że nie mówi mi do końca prawdy. Nie miałem na sobie rękawiczek, zatem doskonale czułem emocje jego, jego babci i tego precelka zwiniętego na moich kolanach. Nie była to zazdrość taka typowa, jaką to odczuwa się względem człowieka, ale też nie było mu to obojętne. Chyba wolałby, bym to na niego zwracał uwagę. I przecież zwracam. Tylko nie mogę go miziać, jakby to wyglądało przed jego babcią? I on tego też nie chce. Ale w sumie... to nawet ciekawe, że jest zazdrosny. Może po tym częściej będzie pokazywał swoje uszy, i pozwalał mi się głaskać. Ja to uwielbiałem, on też, więc czemu tak rzadko mi na to pozwala?
- Dziękuję – powiedziałem, zerkając rozbawiony, jak kotek porusza swoim noskiem, wciągając zapach kurczaka. Nie ruszył się jednak. Grzecznie siedział na moich kolanach, cicho mrucząc. - Wiesz, że... jestem świadom twoich emocji, prawda? - dopytałem, nawiązując do naszej poprzedniej rozmowy. Korzystałem z faktu, że jego babci jeszcze nie było obok... chociaż, czy to miało jakiś sens? Pewnie słyszy tak samo dobrze, jak. 
- Wiem. Opisujesz mi to czasem. Jestem pod wrażeniem, jak odczuwasz emocje – odpowiedział, nalewając mi wody do szklanki. Chyba nie załapał. A może nie chciał załapać? 
- Więc wiesz, że ja wiem, że jednak odczuwasz zazdrość? - spytałem spokojnie, uśmiechając się do niego delikatnie. Delikatnie się spiął, jakby przyłapany, na drobnym kłamstwie, ale zaraz się uśmiechnął głupkowato. 
- Ja? Zazdrość? O kota? Daj spokój, to tylko zwierzak, nie ma ze mną żadnej konkurencji – powiedział lekko, siadając obok mnie. Czy powinienem się z nim podroczyć? Cóż, tak odrobinkę chyba mogę. Nic złego przecież nie zrobię. 
- Masz rację, Racuch ma tylko mięciutką sierść, urocze łapucie papucie, taki malutki nosek i śliczne, bystre oczka – odpowiedziałem, posyłając mu delikatny uśmiech. Oj, nie spodobało mu się to. Aż tak nie lubi tego kociaka? To jego wyjaśnienie, że jest wilkołakiem i dlatego nie lubi kotów jest dla mnie trochę naciągane. Przecież to, że psowate i kotowate się nie lubią jest zwykłym mitem. 
- Słyszę, że kociak został już ochrzczony – odezwała się uprzejmie jego babcia, zajmując miejsce przed nami. 
- Tak mi się wydaje, że Racuch do niego prasuje – powiedziałem cicho, trochę niepewnie. Emocje, które to biły od tej kobiety, były trochę dla mnie jeszcze niejasne. Była zaciekawiona moją osobą, i mnie badała, to na pewno. Oczywiście była uprzejma, traktowała mnie miło, ale czułem, że jeszcze opinie o mnie sobie tak właściwie wyrabia, co jest chyba normalne. W końcu, jeszcze za bardzo nie rozmawialiśmy, zna mnie tylko z listu Haru, a co on tam o mnie wypisał, to nie mam pojęcia. Nie wiedziałem tego listu, i nawet nie chciałbym widzieć. To jego korespondencja w końcu. 
- Racuch... może być, Haru lubi racuchy, będzie mi się z nim kojarzyć – powiedziała, nie spuszczając ze mnie wzroku. - Skąd pochodzisz? Haru o tej części mi nie pisał. 
- Wywodzę się od tkaczy... i od ludzi – powiedziałem cicho, niepewnie, jak zareaguje. Uznałem jednak, by jak najszybciej o tym wiedziała, i bym wiedział, na czym stoję. Jak mnie nie polubi, lepiej wiedzieć to na początku. 

<Wilczku? C:> 

Etykiety