Od Haru CD Daisuke

poniedziałek, 8 grudnia 2025

|
Moja babcia, starsza już kobieta, podeszła do nas wolniejszym krokiem. Słońce odbijało się od jej siwych włosów, a na twarzy gościł ciepły, łagodny uśmiech.
- Dzień dobry, moje dzieci. Bardzo się cieszę, że was widzę - Powiedziała, a w jej głosie zabrzmiała szczera radość. Spojrzała na Daisuke, przyglądając mu się z uwagą i sympatią. - Ależ ty jesteś śliczny! Mój wnuk ma szczęście, że poznał kogoś takiego. - Jej słowa zabrzmiały tak naturalnie, jakby wypowiadała je prosto z serca.
- Dziękuję. A… proszę, to dla pani. Mam nadzieję, że będzie smakować - Odpowiedział Daisuke nieco niepewnie, wręczając drobny upominek. Wciąż chyba oswajał się z tym spotkaniem.
A moja babcia jak to babcia klasnęła w dłonie, wyraźnie zachwycona.
- I jeszcze taki grzeczny! No po prostu idealny młodzieniec - Zaśmiała się lekko. - No już, chodźcie. Zrobiłam obiad, a do tego deser. Nie może się zmarnować, więc mam nadzieję, że zjecie wszystko, co przygotowałam.
Obróciła się i powoli ruszyła w stronę kuchni. Jej kroki były ostrożne, ale pewne, jakby dokładnie wiedziała, gdzie każdy kafelek podłogi od lat ma swoje miejsce. Jej mała kuchnia była mi tak dobrze znana, że mógłbym poruszać się po niej z zamkniętymi oczami. Miałem z nią wiele wspomnień, tych ciepłych, pachnących świeżo pieczonym chlebem i śmiechem, i tych trudniejszych, kiedy uczyłem się dorosłości szybciej, niż chciałem.
Mimo to lubiłem to miejsce. To tutaj się wychowałem. Tutaj nauczyłem się, że dom to nie ściany, tylko ludzie, którzy na ciebie czekają i szczerze cię kochają.
Moja babcia, jak na babcię przystało, nałożyła nam ogromne porcje. Najpierw podała pierwsze danie, moje ukochane z dzieciństwa żurek, na pysznym, domowym zakwasie. Pamiętam, że jadaliśmy go rzadko, bo składniki były drogie, dlatego każde wspomnienie tego smaku tak mocno zapisało mi się w pamięci.
Daisuke spojrzał na swoją pełną miskę, a potem na mnie, wyraźnie zaniepokojony.
- Haru… nie wiem, czy dam radę to wszystko zjeść - Szepnął, prawie bezgłośnie.
Uśmiechnąłem się i pochyliłem w jego stronę, tak by tylko on mnie usłyszał.
- Spokojnie. Jeśli nie zjesz, ja skończę za ciebie. Najważniejsze, żebyś wszystkiego spróbował. - Znałem babcię aż nazbyt dobrze. Miałem wrażenie, że jej uszy słyszą więcej, niż byśmy chcieli, co nie było dziwne, w końcu jest wilkołakiem, więc mówiłem niemal pod nosem. Mimo to, na drugim końcu stołu, babcia tylko uśmiechnęła się tajemniczo, jakby wszystko i tak wiedziała, bo pewnie już wiedziała.
Mój panicz kiwnął łagodnie głową i zabrał się za zupę. Jadł ostrożnie, jakby chciał najpierw spróbować każdego smaku z osobna. Po kilku łykach uniósł wzrok i uśmiechnął się do mojej babci, na chwilę odrywając się od miski.
- To jest naprawdę dobre. Już wiem, po kim Haru ma talent do gotowania - Powiedział serdecznie, a w jego głosie nie było ani krzty przesady.
Słowa te rozbawiły i mnie, i babcię. Jej oczy zaszkliły się łagodnym blaskiem, a kąciki ust uniosły jeszcze wyżej.
- Oj tak. Haru od zawsze lubił spędzać ze mną czas w kuchni. Nauczyłam go wszystkiego, co sama potrafiłam. I chyba całkiem nieźle sobie radzi, prawda? - Jej uśmiech zrobił się jeszcze cieplejszy, jakby każde wspomnienie, które wypowiadała, miało kolor letniego popołudnia.
Daisuke spojrzał na mnie rozbawiony, ale nic już nie powiedział. Po prostu wrócił do jedzenia i ostatecznie zjadł wszystko. A przecież tak się zarzekał, że nie da rady. Mówiłem mu przecież, że u babci jedzenie jest pyszne i nikt nie potrafi mu się oprzeć.

<Paniczu? C:> 

Etykiety