Od Haru CD Daisuke

poniedziałek, 22 grudnia 2025

|
 Chęć pomocy mojej babci w taki sposób była z jego strony bardzo miła. Niestety miałem wrażenie, że gdyby rzeczywiście zaproponował jej pomoc w taki sposób, mogłaby się na niego poważnie obrazić. Znałem ją na tyle dobrze, by wiedzieć, że duma nie pozwoliłaby jej przyjąć takiej propozycji, zwłaszcza od kogoś takiego jak on. I nie chodzi o rasę a o pieniądze, babcia nie lubi materialistów, dlatego lepiej niech pieniądze zostawi dla siebie.
Wracając jednak do niebezpieczeństwa, które mogło na niego czyhać… Czułem to niemal instynktownie. Jego babcia mogłaby stanowić dla niego ogromne zagrożenie, gdyby dowiedziała się, że jesteśmy razem. W jej oczach byłoby to czymś nie do pomyślenia wilkołak, i to jeszcze biedny, związany z kimś takim jak on. Przecież to nie przystoi. Nie jestem go godzien. I, szczerze mówiąc, w pewnym sensie to prawda, nie jestem. A mimo to cieszyłem się, że jesteśmy razem. Że mogę na niego liczyć, tak samo jak on mógł liczyć na mnie.
- Obawiam się, że gdyby twoja babcia dowiedziała się o nas, to ty znalazłbyś się w prawdziwym niebezpieczeństwie - Powiedziałem w końcu, mając silne przeczucie, że właśnie tak by się to skończyło.
- Cóż… możliwe, że masz rację - Odpowiedział spokojnie. - Chcę jednak zauważyć, że ty również byłbyś w niebezpieczeństwie, gdyby się o tym dowiedziała. - I tego byłem bardziej niż pewien. Ja prawdopodobnie zostałbym zabity bez wahania, a on zamknięty w rezydencji niczym księżniczka w wieży. Tyle że zamiast smoka pilnującego murów byłaby zła, okropna starsza pani o ogromnych wpływach taka, której bałby się każdy rycerz na białym koniu.
- Coś w tym jest - Przyznałem. - Mam nawet takie dziwne przeczucie w kościach, że moje życie szybko dobiegłoby końca… no chyba że bym cię zostawił, dokładnie tak, jak ona by sobie tego życzyła - Dodałem rozbawiony, przytulając go do siebie. - Ale nie martw się - Ciągnąłem dalej, uśmiechając się szeroko. - Nie zostawię cię, nawet jeśli ten wielki, zły smok postanowi mnie pożreć. - Powiedziałem to lekkim tonem, bardziej żartem niż wyznaniem, czym wyraźnie go zaskoczyłem.
- Zły smok? - Zapytał rozbawiony, najwyraźniej nie mając jeszcze pojęcia, o kogo mi chodzi.
- Twoja babcia - Wyjaśniłem w końcu. - Kojarzy mi się właśnie ze złym smokiem, który strzeże księżniczki zamkniętej w wieży.
Uśmiechnąłem się do niego głupkowato, licząc na to, że potraktuje to jako żart… choć obaj wiedzieliśmy, że w każdej bajce jest ziarnko prawdy.
Mój panicz od razu westchnął, spuszczając wzrok. Widziałem, że już zaczął się martwić, zamiastcieszyćchwilą. Cholera… naprawdę mogłem tego nie mówić. Mogłem pominąć tę dla mnie śmieszną uwagę, bo przecież dla niego wcale nie była śmieszna.
Czasem naprawdę najpierw rzucam słowa, a dopiero potem myślę i właśnie tak to się kończy.
- Masz rację… moja babcia jest przerażająca, jak smok w bajce - Pzyznał cicho, kiwając głową..
- Hej spokojnie. Mam nadzieję, że to niczego nie przekreśla. Bo ja i tak cię kocham. I chcę spędzić z tobą tyle czasu, ile tylko mogę, zanim twoje życie każe nam zakończyć tę znajomość. - Wyznałem, uśmiechając się do niego o przepraszając. 

<Paniczu? C:>

Etykiety