I to mnie najbardziej przerażało. Pierwszy dzień. Jeden posiłek za mną, złożony z dwóch dań, i zaraz kolejne mają być? Przecież... przecież ja tak nie potrafię. I ja tak mam codziennie jeść? Ja stąd nie wyjdę, ja się wręcz wytoczę do tego portalu, jak jakaś beczka. Nie istnieje chyba bardziej poniżająca dla mnie rzecz.
– Nie przesadzam, i to mnie martwi. Nie chcę mówić nie twojej babci, ale... ja naprawdę już nie mogę. Czuję się nawet bardziej niż pełen – przyznałem cicho, opierając głowę o jego ramię. Wyczułem delikatne napięcie, schowane gdzieś głęboko w nim. Nasza rozmowa wywołała w nim dyskomfort, który dalej trwa. Mój biedaczek... Może nie powinienem z nim poruszać tego tematu? Chociaż, nie, nie powinniśmy milczeć na ten temat. Chcę, by mi mówił, co czuje. I chcę mu pomagać w radzeniu sobie z tymi trudnymi emocjami. Zdecydowanie mam przed sobą trudny cel, mało który chłopak w jego wieku przeżył coś tak strasznego. Skoro jednak wywołuję w nim radość, i szczęście, mam realną szansę mu pomóc.
– Postaram się dla ciebie wytargować jakąś naprawdę małą porcję, chociaż nic nie obiecuję. Babcia uważa, że jesteś zbyt chudy – dodał rozbawiony. Wyczułem aż nazbyt dobrze, że jest to tylko maska. Stara od siebie odtrącić myśli, które go jeszcze kilka minut temu nękały.
– Ja chudy? Przy tobie znów przytyłem. Daleko mi do bycia chudym, i do perfekcji – mruknąłem, patrząc na swój brzuch. Moje ciało powoli stawało się po prostu paskudne. Na za dużo sobie ostatnio pozwalałem, ale też on mnie podchodził, i to aż za dobrze. Stawiał mi często warunki, a to mi się nie podobało.
– Dla mnie jesteś idealny – odpowiedział uroczo, składając na mojej skroni lekki pocałunek.
– Przy twojej babci szybko przestanę być, bo tyję po każdym jednym kęsie – ciężko westchnąłem, po czym wziąłem kolejny łyk herbaty. Ależ ona była dobra. Może odrobinkę zbyt słodka... ale dalej dobra. I gorąca. Wszystko, czego potrzebowałem, miała w sobie, więc nie mogłem narzekać.
– I dla mnie dalej będziesz idealny – odparł, delikatnie tuląc mnie do siebie.
– Wiesz, że cię kocham? – rzuciłem cicho. Jego postawa od razu się zmieniło, przygaszenje gdzieś zniknęło, a pojawiła się czysta radość, chociaż jeszcze trochę niepewna, krucha.
– Naprawdę? – spytał cicho, zaskoczony moimi sławami, które go oczywiście zaskakiwać nie powinny.
– Naprawdę. Nie wyobrażam sobie bez ciebie życia – mówiłem szczerze, prosto z serca. Już myślę o tym, jak zaplanować swoje życie pod niego, by móc z nim być, cieszyć się jego obecnością.
Haru patrzył na mnie przez chwilę w milczeniu, aż w końcu się do mnie mocno przytulił. W tym wszystkim musiałem uważać na moją herbatę, nie chciałem, by się wylała. Byłoby szkoda jej, i tej pościeli.
– Jesteś niesamowity – wyszeptał cicho, dalej mnie tuląc do siebie.
– Tylko stwierdzam proste fakty – przyznałem skromnie. No cóż, taka była prawda, której ukrywać nie mogłem, i nie chciałem.
<Wilczku? c:>