Odwzajemniłem pocałunek, oddając się mu całkowicie. Miałem nadzieję, że to chociaż na chwilę przytłumi cały ten strach, i stres, które odczuwałem z jutrzejszym spotkaniem. Zapewniał mnie, że wszystko będzie w porządku, ale nie mógł mieć tej pewności. Tak samo jak ja. Wszystko okaże się jutro...
– No już, nie przejmuj się tak. Wszystko będzie dobrze. A teraz chodźmy odpocząć. Jutro musimy wcześnie wstać – poinstruował mnie, kiedy tylko się od siebie odsunęliśmy.
– Właśnie. Ja nie mam problemów z wczesnym wstawaniem – odpowiedziałem, unosząc jedną brew. Dla mnie nie był to żaden problem, zawsze budziłem się na czas. Zresztą, nie mam takiej pewności, czy dzisiaj zasnę, zatem na pewno nie przegapię odpowiedniej godziny.
– O mnie się nie martw. Ja na pewno wstanę, już się nie mogę doczekać – powiedział podekscytowany. To mnie nie dziwiło. Z powodu tej wiadomości miał ostatnio naprawdę dobry humor. Nie dość, że dostał dobrą ocenę, to jeszcze wraca do domu ze mną, przywita go ukochaną osoba, która to wmusza jedzenie we wszystkich i jeszcze twierdzi, że to jest dobre... no, faktycznie, bardzo to jest dobre. – Pokażę ci mój pokój, i moje ulubione miejsca, i zdjęcia, i wszystko, co tylko mogę.
– No w to nie wątpię – odpowiedziałem rozbawiony, mimo wszystko ciesząc się jego szczęściem. W tej chwili nie było nic z tego ponurego, przygnębionego chłopaka, który kilka tygodni temu pierwszy raz przekroczył próg tego pokoju. Energia, która od niego biła, strasznie mnie dołowała, nie mogłem wręcz jej znieść i ciągle musiałem nosić rękawiczki, by nie zwariować. A teraz? Jego emocje wibrowały pod moimi opuszkami jak przyjemny prąd, a każdy jego śmiech był dla mnie jak promienie letniego słońca. – Ale mimo wszystko uważam, że powinieneś się położyć wcześnie, żebyś się wyspał.
– Z tobą zawsze – po tych słowach przyciągnął mnie mocno do siebie i opadł ze mną na poduszki.
Oboje byliśmy już umyci i przebrani w piżamy... no, ja tak jakby. Nie miałem w końcu na sobie żadnego kompletu, a jedną z jego koszul. Bardzo mu się spodobało, jak ją założyłem jeden raz czy drugi, i teraz chciał, bym cały czas ją nosił, dlatego od tamtej pory do spania zakładałem właśnie jakąś z jego rzeczy. Niech jednak nie liczy, se u jego babci też będę się tak ubierał. Tam wybrałem ładny i bardzo ciepły, polarkowy komplet, który jest aż nazbyt grzeczny, ale o to właśnie chodziło. By prezentować się grzecznie, i ładnie.
– Wiesz, że musimy jeszcze zgasić światło? – zauważyłem, unosząc jedną brew. Mi już się z niego podnosić nie chciało. I jemu też się najwyraźniej nie chce wstawać.
– A nie możesz zrobić tej śmiesznej sztuczki z portalem? – poprosił, robiąc szczenięce oczka.
Westchnąłem cicho, i skupiłem się na otworzeniu niewielkiego portalu przy nas, i przy włączniku na światło. Ostatnio często to robiłem, bo zanim zgasiliśmy światło, już leżeliśmy wygodnie w łóżeczku, i żadnemu z nas nie chciało się ruszyć. Dobrze, że potrafię taką drobnostkę, inaczej musiałby się ruszać, bo ja nie zamierzałbym wstawać z wygodnego miejsca. – Jesteś niesamowity – stwierdził, kiedy w pokoju zapanowała ciemność.
– To nie ja, to tylko moje moce – skwitowałem, kładąc głowę na jego klatkę piersiową.
<Wilczku? c:>