Od Soreya CD Mikleo

niedziela, 2 listopada 2025

|
 Jak dla mnie mój Miki za bardzo się przejmował. Za bardzo chciał być idealny, a przecież za pierwszym razem to oczywiste było, że mu się nie uda. Jeżeli jednak tak bardzo chce, będę mu mówił, co jest nie tak, chociaż na pewno będę miał dużo uwag. Oby się tylko za bardzo nie przejął... to nie, może wszystkich uwag nie będę mu mówił. Pewnie z czasem się poprawi, o ile dalej będzie chciał dawać mi przyjemność w taki sposób. Wszystko oczywiście zależy od niego. 
– Skup się na czubku, jest najwrażliwszy. I nie bierz go głęboko do ust... jeszcze nie. Niepotrzebnie się zrazisz – udzieliłem mu wskazówek, wplatając dłonie w jego cudownie mięciutkie włosy. – Nie zapominaj też o dłoniach. Nimi też sobie możesz dopomóc. 
– Mhm – wymamrotał, delikatnie zagryzając dolną wargę. Dopiero chwili znów wrócił do pieszczot, delikatnych, niepewnych. Czuć było, że to jego pierwszy raz, ale to nic takiego. Jeśli będzie chciał, to się poprawi. Jeżeli z kolei ten sposób dawania mi przyjemności mu się nie spodoba, nie będę go więcej przymuszał. Najważniejsze było to, by było to zgodne z jego wolą. 
Westchnąłem cicho, odchylając głowę do tyłu, kiedy to zassał główkę. Nie uszło to jego uwadze, oczywiście, jest zbyt bystry, by to mu umknęło. Spróbował jednak zrobić coś, przed czym go ostrzegłem; zbyt głęboko wziął go do gardła, jakby próbował mnie kopiować, i nieco się zakrztusił. 
– W porządku? – spytałem zmartwiony, ocierając z kącików jego oczu drobne łezki. 
– Tak, tak – wyszeptał, patrząc na mnie z zawstydzeniem. – Jak tobie to wychodzi?
– No wiesz, to mój nie pierwszy raz – uspokoiłem go, uśmiechając się łagodnie. – Drobne kroczki, tak? Nie ma co się zmuszać – dodałem, przyglądając się mu z uwagą. 
Pokiwał głową, i po kilku wdechach znów wrócił do ostrożnego, niepewnego pieszczenia, którego się już trzymał do końca. Nie chcąc, by przeżył mały szok, uprzednio wcześniej odsunąłem jego twarz od swojego przyrodzenia. Nie mogłem w końcu tak po prostu dojść w jego ustach. Jeszcze nie wiem, czy był gotowy... – Nie było tak źle – pochwaliłem go, podając mu ręcznik, by wytarł moje nasienie ze swojego ciała. 
– Ale też nie było dobrze – dopowiedział sobie sam, jakby zmartwiony. 
– Jak na pierwszy raz było fenomenalnie – pochwaliłem go, nachylając się do niego, by pocałować go w czoło. – Oczywiście z czasem będziesz lepszy. To naturalna kolej rzeczy. Ale jestem z ciebie bardzo dumny, że chciałeś spróbować tak szybko... trochę się tego po tobie nie spodziewałem – dodałem, głaszcząc jego chłodny policzek. 

<Owieczko? c;>

Etykiety