Od Daisuke CD Haru

niedziela, 2 listopada 2025

|
 Jemu łatwo było powiedzieć. On ją zna od zupełnie innej strony, a ja jestem dosyć specyficzny. Mnie się albo lubi, albo nie, nie ma nic pomiędzy. Tak więc jeżeli jej się nie spodobam... cóż, to będzie kilka ciężkich dni. O ile się zgodzi, w końcu nie musi. Na razie jednak nie ma co gdybać, list zostanie wysłany, otrzymamy odpowiedź, to będziemy wiedzieć, co robić dalej. W tym momencie mamy coś ważniejszego do zrobienia, półgodzinna przerwa właśnie nam mija. 
– To jeszcze się okaże. A na razie wracajmy do historii. Myślę, że półgodzinny detoks od nauki wpłynie na ciebie dobrze – odpowiedziałem, skupiając się na czymś innym. Tak, nie mogę się w końcu za bardzo stresować, bo znów zacznę lunatykować. Ostatnio nic takiego nie ma miejsca, i mnie to jak najbardziej odpowiada. 
– No tak, tak... Nauka i te sprawy – westchnął ciężko, niepocieszony. 
– Niewiele nam zostało. Jeżeli utrzymany takie tempo, jak wcześniej, no to niecała godzina i jesteś wolny. Myślę, że jak po takim maratonie nauki porządnie się prześpisz, wszystko ci się ułoży – odpowiedziałem spokojnie, kierując się do biurka. 
– Dam radę – wziął głęboki wdech, podchodząc do mnie. 
– Aż tak cię przynudzam? – spytałem żartobliwie, wygodniej się usadawiając na krześle. 
– Nie, ty nie, jesteś wspaniały, bardziej mnie potrafisz zachęcić niż Walles. Po prostu... dużo tego – przyznał z nerwowym uśmieszkiem. 
– Cóż, gdybyś dał mi znać dwa dni wcześniej, to nie musielibyśmy tak pędzić. Następnym razem dawaj mi znać tak tydzień wcześniej. To jest optymalny czas, by się przygotować dobrze i bez przegrzania mózgu – poinstruowałem go, na chwilę zerkając na jego notatki, by zobaczyć, na czym skończyłem. – Jeżeli to cię pocieszy, to teraz jest najciekawsza część, według mnie przynajmniej. 
– Oczywiście, a to tylko dlatego, że ty to opowiadasz – wyszczerzył się, gotów do notowania. 
I tak nam minęła kolejna godzina. Widziałem, że miał trochę problem ze skupieniem, ale musiałem go trochę przyforsować. Nie mieliśmy czasu na przedłużanie. Miałem świadomość, że materiał wtedy do głowy ciężej wchodzi... ale czy mieliśmy wybór? W końcu się nauczy, by nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę, a przynajmniej taką nadzieję miałem. 
– ...i to była Katastrofa Zwierciadeł, która jest uznawana za koniec Srebrnego Okresu. Może też dlatego tak inni nie przepadają za Tkaczami – podsumowałem, zerkając na zegarek. – Możesz zaznaczyć, że to wina takich, jak ja. Walles nie przepada za Tkaczami, więc zapunktujesz u niego. 
– Więc jak ty sobie u niego radzisz? – dopytał, zapisując wszystko bardzo dokładnie. 
– Zależy. Z reguły siedzę cicho i się nie odzywam. Ale czasem jego teksty są krzywdzące, nieprawdziwe, i wtedy wchodzę z nim w dyskusję. I z reguły muszę zostać dłużej po zajęciach – wzruszyłem ramionami, po czym przeciągnąłem się leniwie. – Ale dotrwaliśmy do końca. Jak się z tym czujesz? – spytałem, zerkając na niego z zainteresowaniem. 

<Wilczku? c:>

Etykiety