Od Soreya CD Mikleo

wtorek, 4 listopada 2025

|
 Mimo, że przecież już go widziałem nagiego całego, dotykałem i całowałem różne części jego ciała, w kąpieli byłem bardzo grzeczny. Wiedziałem, że może się czuć źle, niepewnie, musiałem go traktować więc z ostrożnością i szacunkiem. Dlatego więc zdecydowałem, że co najwyżej mu włosy umyję, a swoim ciałem zajmie się on sam. Powoli, kroczek po kroczku, będziemy to zmieniać. I tak jestem zaskoczony, że zaproponował tak sam z siebie kąpiel... co się dzieje z moim Mikim? Cieszę się, że chce próbować w naszym związku nowe rzeczy, ale teraz, ja go widzę takiego zawstydzonego, niepewnego, troszkę mam wątpliwości. Może jednak powinien odrobinkę przystopować? I patrzeć na swoje zdrowie psychiczne także. 
- Wiesz, jak nie czujesz się do końca pewien niektórych rzeczy, to nie musisz ich robić – odpowiedziałem, nalewając szampon na dłonie i ostrożnie zacząłem myć jego włosy. 
- A to nie ty mi powiedziałeś, że mam wychodzić poza swoje strefy komfortu? Że mam próbować nowe rzeczy? - zapytał, niepewnie się poruszając. 
- Zgadza się, mówiłem, że dobrze by było, gdybyś powoli się zaczął otwierać na nowe rzeczy. Powoli. Dzień po dniu, przesuwając swoje granice milimetr po milimetrze. Nie ma co się spieszyć. Mamy czas przecież, a nie chcę, byś się zrażał. Nie o to mi chodzi – wyjaśniłem, masując skórę jego głowy opuszkami palców. 
- Wiem, ale ja naprawdę chciałem i tej kąpieli, i tego... no, wcześniej – wyjaśnił, a ja zauważyłem, jak jego uszy płoną czerwienią. Skoro więc uszy ma czerwone to jestem ciekaw, jak musi wyglądać jego twarz. 
- Cieszy mnie to – odpowiedziałem zgodnie z prawdą, uśmiechając się delikatnie. Zaraz po tym też spłukałem z jego włosów szampon. - To co teraz? Odżywka, tak? Dużo tej odżywki? - zapytałem, chcąc dobrze zadbać o jego włosy, które są takie śliczne, i piękne, i wspaniałe. 
- Wystaw rękę – poprosił, co zaraz zrobiłem. Miki wycisnął na moją dłoń odpowiednią ilość odżywki, której było dużo mniej niż ja bym dał tak sam z siebie. - Proszę. Tylko na długość włosów. Jak sobie będziesz nakładał, to możesz dać nieco mniej, masz w końcu krótsze włosy. 
- To... skomplikowane – mruknąłem, mimo wszystko robiąc to co, jak mi kazał. - I pewnie trochę czekać ze spłukaniem, tak?
- Mhm. Pięć minut – odparł, na co zmarszczyłem brwi. Rany, ile to zachodu z tą pielęgnacją... ale w sumie, patrząc na jego kosmyki, to ta pielęgnacja jest warta każdej minuty. Swoją drogą, jak on to robi, że mu włosy tak szybko rosną...? Niesamowite. Mam nadzieję, że będzie je chciał dalej zapuszczać, mnie się one strasznie podobają. 
- To czekamy. Skoro mają być po tym takie piękne, to warto czekać – odparłem, całując go w ucho. 

<Owieczko? C:>

Etykiety