Od Daisuke CD Haru

wtorek, 4 listopada 2025

|
 Kiedy otworzyłem oczy, zauważyłem pewną nieprawidłowość. Coś było nie tak... czemu byłem sam w pokoju? Nie tego się spodziewałem. Nawet jeżeli miał na wcześniejszą godzinę niż ja, jeśli ja go nie obudziłem szedł spóźniony. A dzisiaj? Co to się dzisiaj z nim dzieje? Trochę jak nie on, chociaż... może to ze względu na ten sprawdzian? Wydawał się być nim bardzo podekscytowany. Pewnie to ze względu na niego. Od jutra wszystko wróci do normy, chyba, że znajdzie sobie kolejną rzecz, którą będzie się ekscytował, jak chociażby czekanie na odpowiedź od swojej babci. Ja z kolei na myśl o tej odpowiedzi czuję stres, nie ekscytację. 
Przygotowałem się spokojnie na zajęcia, nastawiając się na spokojny dzień. Ostatnio nawet wychodzi mi nie otrzymywanie kar, nie mieszam się w żadne burdy. Ostatni raz to było w dniu tego feralnego morderstwa, ale to w sumie na dobre nam wyszło. Dzięki temu byłem alibi Haru, i pewnie głównie dlatego go nie aresztowali w kilka minut. Swoją drogą, dalej nie został za to przeproszony, a powinien. Niepotrzebnie odpuścił tę sprawę, no ale teraz tak trochę na to za późno. 
Tak samo jak każdego innego dnia, byłem spokojny i czekałem cierpliwie, aż zajęcia się skończą, bo kiedy zadzwoni ostatni dzwonek, to będę mógł wrócić do pokoju i spędzić czas z moim chłopakiem. Chociaż, może jeszcze wcześniej uda nam się spotkać na długiej przerwie? Chociaż nigdy się nie umawiamy, zawsze udaje się nam znaleźć. Może też głównie dlatego, że zawsze spędzam tę przerwę w tym samym miejscu? 
Z ulgą rozpocząłem długą przerwę. Wpierw kupiłem sobie słodką kawę, by jakoś przetrwać dzień, a później udałem się na mój ulubiony parapet, by móc w spokoju przeczytać kolejne strony o wilkołakach. I tak jak podejrzewałem, po kilku minutach zjawił się przy mnie mój chłopak. Pomimo rękawiczek na dłoniach, byłem w stanie wyczuć, że jest strasznie podekscytowany i pełen dobrej, pozytywnej energii. 
- Cześć – powiedział, siadając obok mnie. 
- Dzień dobry – powiedziałem spokojnie, patrząc na niego znad książki. - I jak sprawdzian?
- Bardzo dobrze. Coś czuję, że dostanę nagrodę – powiedział, a jego ogon zamachał wesoło... ogon? Nie sądziłem, że czuje się z tym na tyle dobrze, że zaczął je pokazywać w szkole. - Cholera. 
A więc wyszło to spod jego kontroli. Dobrze, że na to ostatnie piętro mało kto przychodzi, im mniej gapiów tym lepiej dla niego. Widać było, że się źle z tym czuje, od razu przygasł, zdenerwował się...
- No już, w porządku. Pomóc ci trochę ogarnąć emocje? - zaproponowałem, chcąc mu pomóc. Miał dobry humor, czemu by tak go psuć?
- Chyba tak – powiedział, uśmiechając się niezręcznie. 
Rozejrzałem się dyskretnie dookoła, a kiedy nie dostrzegłem nikogo niepokojącego, zdjąłem rękawiczkę i chwyciłem delikatnie jego dłoń. Było w nim mnóstwo emocji, czysta,wręcz taka dzika radość wymieszana z nieśmiałym stresem. Powoli, bez pośpiechu, rozplątywałem te nici emocji, nie chcąc ich ucinać. Wystarczyło je trochę stonować, zwłaszcza tę radość i podekscytowanie, które to nie wiem, skąd się wzięły, i z całą resztą już sobie sam poradzi. 
- No i już. Proszę bardzo – powiedziałem po kilku chwilach, kiedy udało mu się już ten ogon. - Co takiego się stało, że jesteś podekscytowany? - dopytałem, przyglądając się mu z uwagą. 

<Wilczku? C:>

Etykiety