Od Soreya CD Mikleo

poniedziałek, 3 listopada 2025

|
 Na jego słowa szeroko się uśmiechnąłem. Oczywiście, że musiałem to zrobić, nie podobały mi się te wszystkie spojrzenia. A co, jak ktoś z tych ludzi ma na niego ochotę? Przecież Miki jest taki piękny, i uroczy, i wspaniały... kto by go nie chciał mieć dla siebie? Dlatego od razu muszę zakomunikować, że Miki jest tylko i wyłącznie mój, i co najwyżej mogą się z nim zakolegować, bo ja na nic więcej nie pozwolę. 
- Musiałem. Muszę przyznać, bardzo ci pasuje – odpowiedziałem, szczerząc się do niego głupkowato. Taka czerwień na bladej skórze... no przecież to wyglądało pięknie. Aż miałem ochotę całe jego ciało pokryć w malinkach, tak cudnie wyglądał. Może te ślady zębów mogłem sobie odpuścić... ale nie potrafiłem się powstrzymać. Trochę wtedy działałem jak w amoku, chciałem to zrobić, i zrobiłem w ogóle nie myśląc o czymkolwiek. A skoro ślady zębów są, no to na pewno go bolało... tak, od tej pory będę się powstrzymywał od takich gestów, nie chcę go zrazić, przecież to jego początki, cały czas muszę o tym pamiętać, by go powoli wprowadzać w ten świat. 
- Ciężko będzie mi to zakryć – mruknął cicho, do siebie, z uwagą obserwując oznaczenie, które zostawiłem na jego ciele. 
- Ale po co to zakrywać? O to chodzi, by wszyscy wiedzieli, że jesteś mój – powiedziałem, zakładając spodnie, by nie świecić gołym tyłkiem. Co jak co, ale mój tyłek nie jest tak śliczny, jak tyłek mojego chłopaka. 
- I wtedy wszyscy będą wiedzieć, że się... no wiesz, kochaliśmy – powiedział, zawstydzony tym faktem. 
- Myślisz, że oni seksu nie uprawiają? Musisz przestać się nimi przejmować, i patrzeć tylko na siebie. I może też odrobinkę na mnie, lubię, jak na mnie patrzysz, wtedy mam idealny widok na twoje cudne oczy – odpowiedziałem, siadając wygodniej na łóżku i tak sobie obserwując jego smukłe ciało. Przepiękny. Idealny. I cały mój. No to przecież nierealne jest. Jak jakiś sen, mara, która zniknie, kiedy tylko się obudzę. 
- Ale nie muszą wiedzieć, że właśnie się kochaliśmy – wymamrotał, a ja zrozumiałem, że czuje się z tym faktem źle. Podniosłem się z łóżka, chwyciłem za cienki koc i podszedłem do niego, opatulając go nim i delikatnie do siebie przytulając. 
- Skoro tak uważasz, i tak bardzo ci to przeszkadza, więcej nie będę zostawiać takich znaków na twoim ciele. To był pierwszy i ostatni raz – przeprosiłem go, po czym go pocałowałem w czoło. - Chyba, że w takich miejscach, które możesz łatwo zakryć – dodałem, głaszcząc go po policzku. - Może przygotuję ci teraz kąpiel? Umyjesz się, zrelaksujesz... - zaproponowałem, chcąc mu jakoś poprawić humor, na powrót wkupić się w jego łaski. 

<Owieczko? C:>

Etykiety