Jest sobą, tak? Trochę to naciągane, bardziej to wygląda jak wymowka, ukrycie swojej inteligencji, a może głupoty, pod prostym, prawdziwym stwierdzeniem. Nie, to na pewno nie była głupota. Faktycznie, zdarza mu się palnąć głupotę, ale to bardziej dlatego, że myśli później, nie wcześniej. Jest mądry, zbyt mądry, i ma idealną przykrywkę słodkiego, głupiutkiego wilczka, tak więc nikt nie zadaje pytań, wszyscy go zlewają. Byłby z niego idealny szpieg. Detektyw w sumie też... jeżeli nauczy się myśleć zawsze i szybko, a nie tylko wtedy, kiedy on ma na to ochotę. Ale jeszcze do tego dorośnie. Byłem nawet bardziej niż pewien.
– To skoro jesteś jak najbardziej sobą, to możemy iść spać. Jutro czeka cię wielki dzień, a i ja lubię być wyspany – odpowiedziałem, oddając mu ładnie zaznaczony zeszyt. – Jak będziesz miał jutro chwilę, przejrzyj te notatki. Nawet raz, jak jesteś wzrokowcem, bardzo dużo ci to da.
– Już lekcje z tobą mnóstwo mi dały. Może powinieneś rozważyć karierę jakiegoś wykładowcy? Już cię widzę jako takiego poważnego profesora – zaproponował, szczerząc się szeroko, chowając zeszyt do plecaka.
– Tak, bo marzę patrzeć kilkanaście godzin na pełne znudzenia twarze moich uczniów – odpowiedziałem, udając się do łóżka. Jeżeli chciałbym kogoś uczyć, przekazywać swoją wiedzę, to na pewno kogoś, kto tego chce. Bo przecież nawet Haru uczy się po ocenę, po to, by dostać ode mnie „nagrodę”, nie dlatego, że chciał się nauczyć więcej. A takich ludzi nie ma dużo.
– Jakbyś ty to opowiadał, na pewno nie byliby znudzeni – odpowiedział, gasząc światło i zaraz zajął miejsce obok mnie, przytulając mnie do siebie. Uszy i ogon dalej nie zniknęły, a oczy błyszczały wesoło w ciemności. Jego ciało było przyjemnie ciepłe, aż miło było się do niego przytulić, co oczywiście od razu uczyniłem. Jak będzie zima, zdecydowanie będzie on nieodłącznym elementem mojego snu, bo inaczej nie będę potrafił zasnąć. Jak ja sobie wcześniej radziłem bez jego ciepła?
– Nie dość, że ciężko jest znaleźć osoby, które to chcą poszerzać swoją wiedzę i robią to, bo chcą, a nie z poczucia obowiązku. Nie mówiąc o tym, że już mogę być negatywnie odbierany na samym początku z powodu mojego pochodzenia. Nie, nie nadaję się do tego – powiedziałem, przymykając oczy. Na razie dążę do tego, by nie skończyć w nieszczęśliwym związku z kimś, z kim nie chce. I wyniesienie się z tego świata, bo chociaż piękny, to nie mamy tu przyszłości. – No już, dobranoc. Jutro masz ważny dzień, tak? Musisz być wypoczęty.
– Tak, tak. Dobranoc. Jestem pewien, że dzięki tobie pójdzie mi fenomenalnie – odpowiedział pełen nadziei, wesołości. Dobrze, że jest pewny siebie. Nastawienie to też połowa sukcesu.
– Też na to liczę. Chciałbym w końcu ci dać nagrodę – wymruczałem, już bardzo powoli zasypiając.
<Wilczku? c:>