Szczerze mówiąc, sam się tego po sobie nie spodziewałem. Zdziwiło mnie to, co poczułem, nie przypuszczałem, że właśnie tak wszystko się skończy. Chciałem być w tym lepszy, bardziej pewny siebie, ale może rzeczywiście za bardzo wszystko analizuję? W końcu to mój pierwszy raz, a pierwszy raz nigdy nie bywa idealny, nawet jeśli człowiek bardzo się stara. A ja naprawdę chciałem dać mu wszystko, co tylko mogę, by był szczęśliwy.
Pokiwałem głową, próbując dodać sobie otuchy. Najważniejsze, że spróbowałem. Może nie wyszło idealnie, może czułem się w tym niezdarnie i miałem pełną świadomość swoich potknięć, ale mimo to, on potrafił mnie podnieść na duchu. Uśmiechał się ciepło i twierdził, że przesadzam. Jest naprawdę cudowny. Mógłby przecież szczerze powiedzieć, że to, co dla niego zrobiłem, nie było tak przyjemne, jak by tego chciał. A jednak tego nie zrobił. Może następnym razem będzie lepiej.
- Chciałem po prostu spróbować, jak to jest dawać komuś przyjemność, a nie tylko ją otrzymywać - Powiedziałem cicho, czując jak policzki oblewa mi rumieniec. Odwróciłem wzrok, nie mając odwagi spojrzeć mu w oczy.
- Jestem z ciebie bardzo dumny. I wiem, że następnym razem będzie jeszcze lepiej - Powiedział spokojnie, z ciepłym uśmiechem. - Tylko się nie zniechęcaj, dobrze? I, co najważniejsze, nie rób niczego na siłę. Musisz dać sobie czas, robić wszystko w swoim tempie, tak żebyś czuł się naprawdę komfortowo w całej tej sytuacji - Dodał, po czym delikatnie pocałował mnie w czubek nosa.
- Na pewno jeszcze spróbuję - Zapewniłem, starając się odwzajemnić uśmiech, choć zawstydzenie skutecznie utrudniało mi każdy gest.
- Tego jestem pewien - Wyszeptał, a jego słowa rozmyły się między naszym oddechem. Po chwili ponownie złączył nasze usta w namiętnym pocałunku, któremu całkowicie się poddałem.
Nim się zorientowałem, mój partner popchnął mnie na łóżko, chcąc dokończyć to, co zaczął, tym razem był znacznie stanowczy, pokazywał mi, w tej chwili gdzie jest moje miejsce, całkowicie mnie dominując, doprowadzał mnie do szaleństwa. Wchodząc w moje wnętrze, wywołał w moim ciele wiele emocji wiele dreszczy, które rozeszły się po całym moim ciele.
Jęknąłem cicho, zakrywając dłonią usta, nie chcąc być zbyt głośnym.
Sorey widząc moje zachowanie, uchwycił dłonie, unieruchamiając je nad głową.
- Chcę cię słyszeć - Wyszeptał, w tym samym momencie wgryzł się w moją szyję, pozostawiając na niej ślady swoich zębów i ust w dobrze widocznym miejscu.
Czułem, że chciał, aby wszyscy wiedzieli, do kogo należę, aby nikt nie odważył się zbliżyć do mnie, póki to on jest moją połówką...
Nie mogąc zakryć już ust, jęknąłem cicho, odchylając głowę do tyłu, było mi tak dobrze, tak przyjemnie po prostu idealnie chciałem, aby trwało to tak długo, jak to tylko możliwe nim obaj doznaliśmy spełnienia, opadając na miękką pościel.
- Byłeś dziś naprawdę niesamowity - Powiedział, nakrywając nas kocem składając na moim czole delikatny pocałunek.
- Naprawdę tak uważasz? - Zapytałem cicho. - Mimo wszystko wciąż mam wrażenie, że mogłem być lepszy.
- Myślę, że i na to przyjdzie pora - Szepnął z uśmiechem, jego wzrok zatrzymał się na mojej szyi.
Podążyłem za jego spojrzeniem, odruchowo unosząc głowę i zerkając w stronę lustra. Ciche westchnienie uciekło z moich ust, gdy zobaczyłem wyraźny ślad, ciemnoczerwony znak jego obecności.
- Musiałeś, prawda? - Zapytałem, dotykając palcami miejsca, w którym jego usta jeszcze niedawno się zatrzymały.
<Pasterzyku? C:>